Z cyklu "pytania czytelników Wiedzy i Życie". Część 2

Dodany 21.11.2012

„Siedzę blisko drukarki w pracy. Spędzam kilka godzin dziennie bezpośrednio przy tym urządzeniu. Słyszałam, że drukarki laserowe są szkodliwe dla zdrowia. Czy to prawda?” (Agnieszka W. z Warszawy)

Autor odpowiedzi: DR OLGA ORZYŁOWSKA-ŚLIWIŃSKA, Wiedza i Życie

Konsultacja: DR KRZYSZTOF ŁABUZEK

Powszechnie uważa się, że dla środowiska najlepsze są drukarki laserowe. Wystarczają na dłużej, no i można regenerować toner, dzięki czemu zmniejsza się ilość odpadów. Jednak badania z ostatnich kilku lat wykazały, iż mogą one negatywnie wpływać na nasze zdrowie. Otóż 30% z nich emituje duże ilości niezwykle małych cząsteczek (głownie o średnicy poniżej 100 nm), które unoszą się później w pomieszczeniach, gdzie pracuje dane urządzenie. Cząsteczki te tworzą się w powietrzu z lotnych związków organicznych uwalnianych z tonera i papieru. Ich prekursorami są m.in. izoheksan, izopropanol, 3-metyloheksan, 3 metylopentan, heksan, cykloheksan, metylocykloheksan, toluen, etylobenzen, styren, pentadekan, heksadekan.

Lotne związki dostają się do płuc wraz z wdychanym powietrzem, gdzie podrażniają tkanki, a później wędrują wraz z krwią do rożnych miejsc naszego ciała. Chociaż niewiele pojawiło się prac na temat ich toksycznego wpływu na ludzki organizm, to jednak wiadomo, że ogólnie takie małe cząsteczki wpływają niekorzystnie na układ oddechowy i sercowo-naczyniowy, a także że prowadzą do uszkodzeń DNA.

Na poziom emisji wpływa wiele czynników: typ drukarki, typ tonera, czas ich eksploatacji, rodzaj papieru (w mniejszym stopniu niż typ papieru). Nie stwierdzono jednak związków między tymi czynnikami a typem powstających cząsteczek. Ilość uwalnianych cząsteczek przez toner zależy od tempa wydruku i systemu kontrolującego temperaturę. Te bardziej szkodliwe drukarki pracowały w niższych temperaturach, średnio o 22oC. Dokładne wyniki badań na ten temat przedstawiono w pracach opublikowanych w „Environmental Science and Technology”: Morawska i in. „An Investigation into the Characteristics and Formation Mechanisms of Particles Originating from the Operation of Laser Printers” (nr 43/2009); McGarry i in. „Exposure to particles from laser printers operating within office workplaces” (nr 45/2011).

Drukarki laserowe emitują podczas pracy także ozon. Wykazano, że czasami bierze on udział w formowaniu się wspomnianych cząsteczek. Oprócz tego wysusza błony śluzowe, co odczuwamy jako drapanie w gardle i pieczenie śluzówek oczu. Z tych powodów warto zatroszczyć się o ustawienie drukarki daleko od stanowiska pracy i odpowiednią wentylację pomieszczenia.

Komentarzy

  • Arkadiusz R. 4 lata, 3 miesiące temu

    Całkowicie się zgadzam ze tezą o szkodliwości tonera. Otóż jakiś czas temu w ramach obniżenia kosztów eksploatacji drukarki laserowej Samsung, wpadłem na genialny pomysł że refilując (czyli dosypując proszek) poczynię gigantyczne oszczędności. Po opanowaniu technicznych zawiłości metody zacząłem regularnie dosypywać ten proszek. Ze względu na to ze w czasie używania drukarki, proszek także się wydostaje w powietrze, uznałem że nie może być przecież szkodliwy. Kilka refilacji w niewietrzonym pomieszczeniu i narażeniu się na wdychanie tego proszku, powodowało ostre kłucie w okolicach wątroby. Z czasem zrozumiałem że bóle w okolicach wątroby wiążą się z wdychaniem tego proszku i robiłem to na powietrzu z maską co nie powodowało już takich bólów w okolicy wątroby. Wiem że wątroba nie posiada zakończeń nerwowych i nie boli, ale powiększająca się wątroba na wskutek zatrucia może uciskać i powodować takie bóle... Mam więc pytanie, czy są jakieś badania które mogły by stwierdzić nieinwazyjnie w jakim stanie jest moja wątroba i czy są jakieś metody na oczyszczanie jej z tego świństwa które mogło w niej osiąść na wskutek takich ryzykownych działań. Po prostu nie miałem pojęcia że ten proszek jest tak szkodliwy... z czasem skojarzyłem temat i teraz pozbyłem się nawet drukarki laserowej ;-)

    Co gorsza producent tego tonera nie informuje na opakowaniu o jego szkodliwości!! (a sprawa dotyczy wszystkich drukarek laserowych) a objawy jednoznacznie wskazują że wdychając dostaje się on krwioobiegu skoro ląduje ostatecznie w wątrobie!.

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 3 miesiące temu

    Toner to rzeczywiście, jak to mówią złotouści poeci, najgorszy syf. Co on ma w sobie, tego się Pan, Drogi Arkadiusz, nigdy nie dowie. Tajemnica drobnych rączek szefa kuchni. Powstał on mianowicie w jednej z maleńkich, kilkunastomilionowych, chińskich wioseczek, w jakimś miedzianym, ogromnym garze. Bynajmniej jego podstawę nie stanowił sos sojowy, a z dużym prawdopodobieństwem ciężka woda. Trudno zatem będzie dojść co wchodzi w jego skład i co z niego Panu zaszkodziło. Mam jednak nadzieję, że Pana dolegliwości nie wynikły z nałożenia się wpływu wdychania rzeczonego tonera, na jakąś tam już inną, a uprzednio istniejącą patologię. Może warto byłoby się jednak zbadać? Mógłby Pan też zrobić próbę prowokacyjną. Mianowicie, wydrukować w całości stronę, na przykład tą, którą Pan teraz widzi, a następnie spróbować ją połknąć. Ewentualne toksyny zawarte w tuszu, poprzez krążenie wrotne w wiele większym stężeniu dotarłyby do Pana żyły wątrobowej, co w efekcie spowodowałoby na pewno bardziej intensywną, ewentualną reakcję ze strony Pana hepatocytów. I wtedy trza by udać się do lekarza rodzinnego w celu pobrania odpowiednich markerów i w celu wykonania usg. Proszę jednak wybrać innego lekarza, niż dr Tomek :-). Pozdrawiam.

Nowy komentarz