Wzdęcia, biegunki, bóle, burczenia, przelewania, itp. Co to za choroba?

Dodany 20.11.2015

Zespół jelita drażliwego (nie wrażliwego) to przewlekła choroba naszych jelit (cienkiego też, ale przede wszystkim grubego), która manifestuje się tytułowymi objawami oraz dodatkowo zaburzeniami w regularności oddawania stolca. Objawy takie niejednokrotnie mogą być wynikiem istnienia chorób organicznych, często groźnych, czyli takich, które są namacalne, widoczne, możliwe do stwierdzenia za pomocą diagnostyki (kolonoskopia klasyczna, wirtualna, kapsułka endoskopowa, inne badania kontrastowe, badania biochemiczne krwi). Takimi przyczynami, o których warto pomyśleć w pierwszej kolejności u osób młodych jest nietolerancja glutenu, laktozy i kazeiny oraz nieco groźniejsze choroby zapalne jelit (zapalenie jelita grubego – colitis ulcerosa i choroba Leśniowskiego-Crohna). Natomiast u ludzi w wieku podeszłym (po 40 roku życia) warto wykluczyć chorobę nowotworową, czyli wykonać profilaktyczne badanie kolonoskopem, co wcale nie musi być procedurą nieprzyjemną, a niejednokrotnie poszerzyć może pułap naszych szeroko rozumianych doznań naszej zmysłowej natury. O takim badaniu pamiętajmy zawsze, gdy w naszej rodzinie ktoś miał takową nowotworową chorobę lub gdy tytułowym objawom towarzyszą ślady krwi w stolcu, a zwłaszcza utrata masy ciała.

Wykluczenie opisanych zaburzeń organicznych zwykle daje nam podstawę do zastanowienia się, czy obserwowane objawy nie są zaburzeniami czynnościowymi, czyli takimi, które są wynikiem nieprawidłowego funkcjonowania, ruchów, kurczenia, wydzielania ściany jelita, nieprawidłowego „składu” bakterii jelitowych, lub nawet nie wynikają z zaburzeń sfery psychicznej i emocjonalnej. Ta ostatnie przyczyna wcale nie jest rzadko spotykana i towarzyszyć może nawet 50 procentom chorych zgłaszających się do doktora. Opisane zjawiska prowadzą wtedy albo do przyspieszenia perystaltyki jelit (ruchy robaczkowe) – wtedy mamy biegunki, lub też do zwolnienia perystaltyki jelit – wtedy mamy zaparcia. Forma pośrednia biegunkowo-zaparciowa też jest oczywiście spotykana. Aby można było rozpoznać wymienione formy choroby muszą one trwać co najmniej 3 miesiące, a ciekawą obserwacją jest też to, że zwykle ustępują one w ciągu dnia po porządnym wypróżnieniu. Oczywiście rozpoznania nie powinniśmy stawiać samemu, tylko zawsze powinniśmy udać się do odpowiedniego doktora, najlepiej do gastroenterologa, który całość objawów i wyników podsumuje stawiając przy tym odpowiednią diagnozę. I dopiero po takiej wizycie możemy zastanowić się na próbą zastosowania odpowiedniej terapii.
A terapia jest dość złożona, co oznacza w medycynie, że jest mało skuteczna. Bo gdyby była skuteczna, nie musiała by być złożona. Ale ad rem. Leczenie obejmuje zwykle zmianę zwyczajów żywieniowych (choć żadna dieta nie jest skuteczna), psychoterapii oraz farmakoterapii. Idąc od początku. Chory nie powinien zjadać pokarmów oraz pić napojów wywołujących u niego objawy choroby lub tych, które je nasilają. Powodują to przede wszystkim pokarmy tłuste (golonko) i wzdymające (kawa, soki owocowe, cebula, kapusta, fasole, słodycze, pieczywo w nadmiarze). Należy zastanowić się na wyeliminowaniem laktozy i kazeiny (ogólnie mleko i jego przetwory). Stosowanie pokarmów bogatych w błonnik jest dyskusyjne, ponieważ w u osób z zaparciem, na przykład otręby mogą nasilać produkcje gazów jelitowych. Postępowanie psychoterapeutyczne polega głównie na wytłumaczeniu choremu istoty choroby, która go dotyka, przybliżenia podejrzewanych przyczyn jej objawów, omówieniu sposobów i skuteczności walki z nieprzyjemnymi brzusznymi dolegliwościami, czyli głównie bólami brzucha, biegunkami i/lub zaparciami.

I w końcu postępowanie farmakologiczne. I tutaj zaczynają się niewielkie „schody”, ponieważ terapia uzależniona jest od przeważającej postaci choroby. Mianowice gdy przeważają zaparcia stosować należy leki o działaniu rozkurczającym (drotaweryna), które rozluźniając napiętą ścianę jelita wykazują wyraźne działanie przeciwbólowe. Z twardą kupą walczyć można również stosując leki o łagodnym działaniu zmiękczającym ją (makrogole) oraz leki poprawiające perystaltykę drażliwego, ale jednak leniwego jelita (trimebutyna).
Natomiast w postaci z biegunkami stosuje się zwykle difenoksylat, loperamid, a jeśli biegunkom towarzyszą wzdęcia to symetykon. Próbując wpłynąć na równowagę bakteryjną jelita grubego pewną ulgę u chorych można osiągnąć stosując probiotyki, prebiotyki lub antybiotykoterapię (rifaksymina). Część lekarzy próbuje stosować cholestyraminę, melatoninę, a także leki przeciwdepresyjne, choć skuteczność tych substancji nie została jednoznacznie potwierdzona. W terapii obu postaci przydatna może okazać się psychoterapia, i jej oręż w postaci hipnozy, terapii poznawczo-behawioralnej oraz technik relaksacyjnych. Natomiast nigdy proszę się nie dać namówić na leczenie za pomocą tzw. hydrokolonoterapii.

Podsumowując należy stwierdzić, że trwałe wyleczenie zespołu jelita drażliwego nie jest możliwe, ale rokowania co do dalszego życia są dobre, ponieważ mimo wieloletniego przebiegu choroba nigdy nie postępuje, a wielopłaszczyznowe podejście terapeutyczne może dać nam na tyle zadawalające efekty, że z jej dolegliwościami możemy się wręcz zaprzyjaźnić. Cierpienie wszakże przecież uszlachetnia, o czym wiem doskonale borykając się z nią od wielu, wielu lat.

Komentarzy

  • Obecnie nie ma żadnych komentarzy

Nowy komentarz