Uwaga Nadwaga!

Dodany 30.09.2013

W tym roku po raz drugi rusza ogólnopolska kampania społeczna „Uwaga Nadwaga!”, której organizatorem jest Naturhouse – właściciel sieci centrów dietetycznych. Akcja ma na celu zwiększenie naszej świadomości dotyczącej właściwych nawyków żywieniowych.

W akcję zaangażowała się znana aktorka teatralna i filmowa – Katarzyna Bujakiewicz, której nie obcy jest zdrowy styl życia.„-Uważam, że jemy za dużo, nie myśląc o konsekwencjach, takich jak nadwaga, cukrzyca, choroby układu krążenia i wiele innych. -powiedziała aktorka.- Chcę zachęcić do ‘ekologicznego sposobu myślenia’ o jedzeniu, a więc - jedzmy mniej i nieprzetworzone produkty!”

Alarmujące statystyki

Otyłość jest najpoważniejszą chorobą cywilizacyjną naszych czasów. Z roku na rok jest coraz gorzej. Wprawdzie daleko nam do Amerykanów, ale faktem jest, że tyjemy w zastraszającym tempie. Już co piąty Polak jest otyły! Niestety problem ten coraz częściej dotyka dzieci i młodzież. Znajdujemy się w grupie państw rozwijających się, żyje nam się coraz lepiej, dzieci zamiast uprawiać sport i bawić się na świeżym powietrzu, spędzają czas w domach przed telewizorem lub komputerem. Zwolnienie z zajęć w-f jest nagminne.

Dobrobyt ma swoją cenę - długie godziny spędzane w pracy i brak czasu na cokolwiek. Zabiegani, w natłoku codziennych zajęć, zapominamy o jedzeniu. W drodze do pracy łatwiej i szybciej jest nam sięgnąć po „śmieciowe” jedzenie, niż wstać pół godziny wcześniej, aby przygotować i zjeść pełnowartościowe śniadanie. W pracy nie ma czasu na jedzenie, bo obowiązki wzywają. Po pracy jesteśmy już tak głodni, że albo jemy byle co byle gdzie, albo „wymiatamy” domowe lodówki i spiżarki. Spirala błędów się nakręca! O aktywności fizycznej niewielu z nas pamięta. Bo i kiedy znaleźć na to czas?

-Otyłość to nie tylko defekt kosmetyczny– mówi Beata Prusińska, dietetyk Naturhouse. –U osób z nadmiernymi kilogramami obserwujemy obniżoną samoocenę, liczne kompleksy, zwiększa się również prawdopodobieństwo wystąpienia chorób układu krążenia, cukrzycy, problemów z układem oddechowym, nowotworów czy zwyrodnień kręgosłupa– wymienia.

Lekarze i dietetycy alarmują, a społeczeństwo nie reaguje. Z tego względu już po raz drugi Centra Dietetyczne Naturhouse ruszają z akcją „UWAGA NADWAGA!”. –Chcemy zachęcić Polaków do zadbania o zdrowie własne i najbliższych, a także do podjęcia walki z nadmiernymi kilogramami– mówi Zofia Urbańczyk, dietetyk Naturhouse. –I to metodami, które będą zdrowe i zaowocują zmianą dotychczasowego sposobu odżywania.W tym celu przeprowadzony zostanie szereg działań edukacyjnych oraz profilaktycznych. Zaplanowano między innymi spotkania informacyjne z rodzicami oraz pogadanki dla uczniów z udziałem dietetyka. Podczas prelekcji specjalista ds. żywienia opowie o konsekwencjach wynikających z nieprawidłowej diety oraz wskaże, jak komponować pełnowartościowy jadłospis dla całej rodziny– podkreśla.

Zapytaj DIETETYKA jak nadwaga znika

W ramach akcji, od połowy września do końca listopada, osoby zainteresowane będą mogły skorzystać z bezpłatnych konsultacji z dietetykami w całej Polsce(165 Centrów Dietetycznych Naturhouse).  Podczas wizyty dietetyk wykona pomiary antropometryczne, badanie składu ciała oraz przeprowadzi wywiad dotyczący aktualnych nawyków żywieniowych. Wszystkie te elementy pomogą odkryć źródło problemu oraz dobrać spersonalizowaną dietę na miarę naszych potrzeb.

ZAPISZ SIĘ:

(link: http://konsultacje.naturhouse-polska.pl/ )

Dodatkowo dietetycy będą proponować bezpłatne prelekcje w szkołach, zakładach pracy oraz instytucjach państwowych w zakresie zdrowego odżywiania się oraz profilaktyki nadwagi i otyłości.

Lista Centrów, które biorą udział w akcji dostępna jest na stronie www.uwaganadwaga.com. Można także zadzwonić pod numer 801 11 12 13 (infolinia czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 9.00-17.00).

Jak wygląda wizyta u DIETETYKA ?

Filmik - http://www.youtube.com/watch?v=8FU-GpiLr8w

Komentarzy

  • Krzysztof Łabuzek 3 lata, 6 miesięcy temu

    Dla przypomnienia tylko wklejam tekścik o grubości z mojego bloga.

    Właśnie skończyłem czytać książkę Profesora Marka Konarzewskiego pod tytułem: „Na początku był głód. Ewolucja ludzkiej diety”. Wydana chyba w 2004 roku jako seria: Biblioteka Myśli Współczesnej. Kupiłem ją na Allegro za 85 pln (bez kosztów transportu). Trochę dużo gdyby oceniać ją po gabarytach, bo maleńka jest, miękka i cienka na zaledwie jakieś 10 mm. Ale mimo swej materialnej wątłości na pewno jest wartościowa. Pan Profesor jest kierownikiem Zakładu Ekologii Zwierząt w Instytucie Biologii Uniwersytetu w Białymstoku oraz pracownikiem Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół zagadnień z pogranicza ekologii ewolucyjnej i fizjologii ptaków i ssaków. W swej książce opisuje własne przemyślenia dotyczące sposobów odżywiania się ludzkości, poprzez pryzmat biologii, antropologii i historii człowieka od paleolitu (epoka kamienia łupanego) do dnia dzisiejszego.

    Czytając tekst odniosłem wrażenie, że istotnie Pan Profesor nie jest ani lekarzem, ani dietetykiem, ani biochemikiem i w kilku momentach lektury trochę razi sposób jego wypowiedzi, ale w końcu przecież książka ta przeznaczona jest dla szerszego odbiorcy, a nie tylko dla wąskich branżowców. Wyrażając swoje przemyślenia oparte o zebraną, szeroką literaturę, udało się Mu jednak pozostać po środku, bez opowiadania się po którejkolwiek ze stron, ani po jarskiej, ani po mięsożernej. I to jest w tej książce fajne. Tak naprawdę po jej przeczytaniu nadal się nie wie, czy warto jeść tatara z wołu czy z avocado. Tak naprawdę do dzisiaj nie wiadomo, czy u zarania naszego początku byliśmy mięsożercami czy korzonkożercami. To co wiadomo na 100% to fakt, że od paleolitu byliśmy (i wciąż jesteśmy, przynajmniej żołądkowo-jelitowo) ludem zbieraczy, którzy tylko od czasu do czasu coś sobie biegającego upolują, albo też znajdą w lesie jakąś padniętą wiewiórkę albo ostatecznie wsuną współ-bratańca. Ta ostatnia prawda trochę jest wstrząsająca, ale rzeczywiście odkrycia archeologiczne ostatniej dekady potwierdzają naszą przeszłą ludożerność. Czy aby na pewno przeszłą? Wiedząc to z niniejszej lektury łatwiej mi jest teraz zrozumieć dialogi wielu naszych (nie moich) posłów, nienawiść szefów partii do szefa rządu, łatwiej mi jest zrozumieć lubieżne spojrzenia mięśniaków na siłowni, spoglądających ukradkiem na wyginające się korpusy zgrabnych niewiast ćwiczących tuż obok. Oni wszyscy chcieliby się po prostu schrupać nawzajem. I to bez popitki. Autor książki opisuje również mizerię naszego gatunku jako łowców zwierzyny. Kiedy nie było łuków, kusz, broni palnej, wędek, sieci (czyli przez 3/4 okresu kształtowania się człowieka) upolowanie biegnącej kupy mięsa graniczyło z cudem. A gdy się to udało to było wtedy święto na świętami. Na co dzień jednak, z konkretnych rzeczy, na obiad były ślimaki, skorupiaki, larwy, muchy, mrówki i inne smakowite robale. No i współ bratańcy. CDN.

  • Krzysztof Łabuzek 3 lata, 6 miesięcy temu

    Warto książkę przeczytać, aby zrozumieć w jakiej globalnej, żywieniowej białej dupie aktualnie jest nasza szanowna ludzkość. Z książki płynie jeszcze jedna ważna prawda. Bez względu na to, czy jesteśmy mięcho czy łodygożerni, na pewno nie jesteśmy ziarnojadami, tak jak kury czy kanarki. I wszystkie produkty, które pochodzą z ziaren traw, czyli zboża, kasze, ryże, kukurydza (i bialutkie, czyściusieńkie mąki z nich powstające) oraz niestety soja to nie jest jedzonko dla naszego przewodu pokarmowego. Że o rafinowanym (wyrafinowanym) cukrze już nie wspomnę.

    Nowotwory, otyłość i cukrzyca - oto nasze epitafium, które najprawdopodobniej uwieńczy grobowiec naszej planety na międzygalaktycznym cmentarzysku. Jednak nie pozostanie po nas historyczna, ewolucyjna czarna dziura. O nie. Za milion lat nasze pra-pra-pra- ..... wnuki z sześcioma kończynami i zielonymi czułkami w swej szkole podstawowej będą się uczyły o Białej Dziurze, która powstała milion lat wcześniej nie w wyniku wszechobecnego wtedy rozplemu apple’owskich białych tabletów wywołujących przerost kciuka, a zanik mózgu, ale z powodu prawdziwej Białej Królowej Śmierci. Biała mąka, biały cukier, biała sól, białe mleko (sic!) i biała wóda zabiją naszą ludzkość. I to w białych rękawiczkach.

    A czy jest jakowaś na to rada? Oczywiście, że tak i to baaardzo prosta. Czy ktoś zgadnie ?

Nowy komentarz