Obalamy mity medyczne z Wiedzą i Życie: czy feromony zwiększają atrakcyjność?

Dodany 8.04.2013

Winternecie można znaleźć wiele ofert preparatów zawierających syntetyczne ludzkie feromony „o działaniu identycznym z naturalnymi”. Według reklamy wystarczy spryskać się perfumami, by zyskać na atrakcyjności i przyciągnąć płeć przeciwną.

Feromony są bowiem przekaźnikiem informacji o gotowości seksualnej. Sprzedawcy zapewniają o skuteczności reklamowanych produktów, bo według nich w naszej jamie nosowej znajduje się specjalny narząd do detekcji feromonów. Informacja o ich recepcji ma być kierowana do podwzgórza, czyli tej części mózgu, gdzie znajdują się ośrodki sterujące zachowaniami seksualnymi i emocjonalnymi reakcjami. Taki narząd nosowo -lemieszowy, zwany też womeronasalnym albo narządem Jacobsona, istnieje u większości gatunków ssaków (chociaż stwierdzono spore zróżnicowanie w jego wielkości i funkcjonowaniu); dobrze rozwinięty jest np. u kotów.

Co sądzą na ten temat naukowcy? Otóż negują istnienie ludzkiego narządu nosowo-lemieszowego. Wprawdzie zaczyna on się formować podczas rozwoju embrionalnego, lecz pod jego koniec ulega uwstecznieniu: zanikają komórki neurosensoryczne i połączenia neuronalne z mózgiem. U części osób dorosłych nadal istnieje jama womerosalna, jednak nie ma w niej receptorów odbierających bodźce. Uwstecznienie tego narządu w trakcie rozwoju osobniczego stwierdzono też u szympansów. Więcej na ten temat można znaleźć w pracy D. Trotiera „Vomeronasal organ and human pheromones” opublikowanej w „European Annals of Otorhinolaryngolo-gy, Head and Neck Diseases” w 2011 r.

Według Trotiera nie ma żadnych wiarygodnych dowodów na to, że substancje, które część osób uważa za ludzkie feromony, zwiększają naszą atrakcyjność. Istnieją wprawdzie prace naukowe opisujące, jak to wąchanie potencjalnych feromonów aktywuje podwzgórze, jednak na te wyniki miała raczej wpływ nasza psychika (skupienie uwagi, poprawa nastroju miłym zapachem, specyficzna sytuacja doświadczalna) niż fizjologia. Zresztą, niełatwo zaplanować tego typu eksperymenty, gdyż bez wątpienia zmysł węchu odgrywa w życiu człowieka drugorzędną rolę, a na nasze zachowanie wpływa wiele czynników.

Niektórzy udowadniają, że chemiczna komunikacja między ludźmi może jednak istnieć. Powszechnie przytacza się np. badania Marthy McClintock, podczas których pobierano wydzieliny gruczołów pachowych kobiet będących w fazie przedowulacyjnej. Ekstrakty wydzielin nakładano na górną wargę innych kobiet, co skracało ich cykl menstruacyjny. Z kolei wymazy pobrane spod pachy owulujących kobiet wydłużały cykl innych uczestniczek badania. Nadal jednak nie wiadomo, jakie substancje miałyby synchronizować cykl menstruacyjny wspólnie przebywających kobiet ani w jaki sposób byłyby one wykrywane przez organizm. Na dodatek część naukowców kwestionuje wiarygodność wyników McClintock (np. badania na sporej grupie chińskich studentek nie wykazały takiej synchronizacji) i zastosowane metody badawcze.

Autor odpowiedzi: DR OLGA ORZYŁOWSKA-ŚLIWIŃSKA, Wiedza i Życie

Konsultacja: DR KRZYSZTOF ŁABUZEK

Komentarzy

  • Alicja 3 lata, 10 miesięcy temu

    Ja sama nie wierzyłam nigdy w tego typu specyfiki. Ostatnio jednak znalazłam stronkę feromony-opinie.pl. Udziela się tam mnóstwo ludzi, którzy twierdzą, że feromony działają. Zastanawiam się teraz czy aby nie spróbować... :)

  • Krzysztof Łabuzek 3 lata, 10 miesięcy temu

    Ale przecież nikt nie twierdzi, że feromony nie działają. Ich funkcja w OUN jest udowodniona. Problem tylko tkwi w tym, czy to co się kupuje to są prawdziwe feromony.

  • Damian Z 3 lata, 7 miesięcy temu

    Moim zdaniem to tylko podbudowanie czyjejś samooceny ale jeżeli ma to pomóc to komuś to czemu by nie miał tego kupować

Nowy komentarz