Mitologia choroby - walczymy z wszechobecną ignorancją i niedoinformowaniem. Stawką jest nasze zdrowie.

Dodany 16.08.2012

Sieć Web 2.0 jest kopalnią wiedzy na temat naszych poglądów dotyczących w zasadzie wszystkich aspektów zdrowia, poczynając od kwestii tzw. zdrowego trybu życia, poprzez diety a kończąc na chorobach i leczeniu. Zdrowie ma dla nas bardzo duże znaczenie i lubimy dzielić się naszą (nie)wiedzą na jego temat z innymi. Przyczynia się do z jednej strony do zwiększenia dostępności informacji niegdyś zarezerwowanych tylko dla specjalistów, ale jednocześnie prowadzi to rozprzestrzeniania się, niejednokrotnie bardzo szkodliwych, mitów na temat wielu chorób i metod radzenia sobie z nimi. Nikogo nie trzeba chyba przekonywać o szkodliwości powielania wielu z tych mitów, które w skrajnych przypadkach mogą prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych i nie tylko.

U źródła tych mitów w przeważającej mierze leży niewiedza. Jednym z najjaskrawszych przykładów do czego może prowadzić była (niestety w wielu przypadkach nadal jest) polityka zdrowotna wielu krajów wobec epidemii AIDS/HIV. Przez lata brak informacji i edukacji na temat zakażenia wirusem HIV prowadził do stygmatyzacji i izolowania w społeczeństwach zachodnich ludzi będących nosicielami czy chorujących na AIDS. Wciąż padają oni ofiarami stereotypów nie tylko w krajach rozwijających się i tych, które z różnych przyczyn, w tym ideologicznych, nie edukują na ten temat społeczeństwa. Niestety i Polska ma wciąż z tym problem.

Są również inne mity, być może wydające się bardziej błahymi, takie jak na przykład przekonanie o skuteczności antybiotyków w leczeniu przeziębienia czy podawaniu ich “osłonowo”. Jednak efekty powszechnego rozprzestrzeniania tych mitów są dużo poważniejsze niż tylko pieniądze wydane na niepotrzebne leczenie, ale przyczyniają się one, obok innych czynników, do coraz częstszego występowania zjawiska oporności bakterii na w zasadzie wszystkie znane nam antybiotyki. Póki co, problemu tego nie udaje nam się rozwiązać. Takie przykłady można by mnożyć.

W interesie nas wszystkich leży zatem rzetelne rozprawienie się ze szkodliwymi mitami dotyczącymi chorób bo wbrew pozorom wszyscy, nawet ci dobrze poinformowani, padamy prędzej czy później ich ofiarą. 

 

 

Komentarzy

  • Abusus 4 lata, 9 miesięcy temu

    "W interesie nas wszystkich leży zatem rzetelne rozprawienie się ze szkodliwymi mitami dotyczącymi chorób bo wbrew pozorom wszyscy, nawet ci dobrze poinformowani, padamy prędzej czy później ich ofiarą. "

    W interesie pojedynczego pacjenta leżałoby raczej "wymuszenie", choć to powinno być normą, sporządzenie antybiogramu, jeśli celowaną ma być terapia.

    Pokusi się o to internista w sezonie jesiennym diagnozując ewidentnie wirusowe przyczyny i przypisując antybiotyk "na wszelki wypadek"? Tak, to retoryczne pytanie.

  • Wiesław Boczar 4 lata, 9 miesięcy temu

    Obraliście Państwo chlubny temat obalania mitów w szeroko pojętej medycynie działanie chwalebne, ale musi być wiarygodne, czyli należy odsunąć podejrzenie, że działacie w czyimś interesie i jesteście ukrytą formą reklamy no i cenzurujecie każdy niewygodny dla biznesu post. Rozśmieszyło mnie obalanie mitu o szkodliwości skórki z pomidora, o którym mówiły już nasze babcie starające się zmusić leniwych wnuków do obierania pomidora w celach smakowych obalenie tego mitu tym, że chirurdzy nigdy nie znaleźli w żołądku przyklejonej skórki powala na kolana, bo który z chirurgów otwiera żołądek z powodu błahej niestrawności. Problem bezmyślnego stosowania antybiotyków wyszedł niestety ze środowiska lekarskiego od momentu, gdy zaczął się wolny rynek w lecznictwie i było to już w latach 70 ubiegłego wieku, gdy zaczęły powstawać nagminnie prywatne gabinety konkurujące między sobą szczególnie celowały w tym gabinety pediatryczne. W wolnym rynku w ochronie zdrowie zwycięża nie ten, kto dobrze leczy nie szkodząc pacjentowi tylko ten, którego efekt leczenia objawia się natychmiast po podaniu leków a szkody wywołane w organizmie dają dodatkowy efekt zysku, bo pacjent pamięta tylko dobre efekty leczenia, nie kojarzy działania ubocznego leków i wraca do tego samego lekarza. Usłyszę zapewne sprzeciw, że etyka lekarska nie pozwala leczyć chorego tak, aby nigdy go nie wyleczyć tacy lekarze mieszkają w blokach i dojeżdżają do pracy autobusem no i nie interesują się nimi dilerzy firm farmaceutycznych.

Nowy komentarz