GMO - jeść czy nie jeść

Dodany 8.10.2012

Organizmy modyfikowane genetycznie (GMO, Genetically Modified Organisms) to temat, z którym powinniśmy się już dawno oswoić, a który wciąż budzi wśród nas spore kontrowersje. W dużej mierze wynika to z braku informacji oraz nieufności w stosunku do tego, czego po prostu nie rozumiemy. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest niewystarczająca komunikacja pomiędzy naukowcami i społeczeństwem, a także dość powszechna podejrzliwości wobec międzynarodowych koncernów.

GMO, o czym warto pamiętać, to nie tylko żywność modyfikowana genetycznie, ale również wszystkie inne organizmy, w których dokonano zmian w genomie przy użyciu technik nowoczesnej biologii molekularnej. Przykładem takim są chociażby niektóre bakterie (Escherichia Coli), drożdże (Saccharomyces spp.) czy komórki niektórych gryzoni (np. Chinese Hamster Ovarian), które po pewnej modyfikacji genetycznej są wykorzystywane do produkcji nowoczesnych leków, takich jak: antybiotyki, przeciwciała, insuliny. Korzyści płynące z ich zastosowania są oczywiste i w większości przypadków nie budzą większych społecznych niepokojów.

Inaczej natomiast rzecz się ma w przypadku żywności GMO, wokół której narosło wiele mitów. Jednym z najczęściej powtarzanych jest ten, dotyczący jej szkodliwości dla zdrowia ludzi. Jak do tej pory żadne badania naukowe nie potwierdziły takich obaw. Jednym z pierwszych krajów, który dopuścił żywność GMO do powszechnej produkcji były Stany Zjednoczone, w których na dzień dzisiejszy prawie cała produkowana kukurydza, soja czy bawełna pochodzą z upraw GMO. Żywność ta jest obecna na tamtejszym rynku już od 1994 roku, kiedy to FDA dopuściła do użytku pierwsze transgeniczne pomidory. Jak do tej pory nie ma naukowych dowodów jej negatywnego wpływu na zdrowie zwierząt ani ludzi, a 20-letni okres konsumpcji stanowi wystarczający  czas aby  ujawnić ewentualne szkodliwe jej właściwości.

W produkcji GMO mamy również i Polski akcent. W Europie od ponad pół wieku, a w Polsce od ponad 30 lat produkujemy i powszechnie stosujemy GMO pod postacią pszenżyta(Triticosecale Wittm. ex A.Camus)i co najciekawsze jakoś ta właśnie modyfikacja genetyczna nikogo nie przeraża. Pszenżyto to przecież genetyczny mieszaniec pszenicy i żyta, opisywany już w 1875, a który powstały w wyniku podwojenia liczby chromosomów, czyli ewidentnej manipulacji genetycznej. I co najciekawsze, to właśnie Polacy stworzyli pierwszą odmianę pszenżyta o nazwie „Lasko”, która obecnie jest najbardziej rozpowszechnioną jego formą na świecie (Barbara Michalik (red.): Hodowla roślin. Poznań: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, 2009, s. 264-266. ISBN 978-83-09-01056-2), a właśnie Polska należy do największych jego producentów (ponad 4 tys. ton rocznie) (http:faostat.fao.org).

Do rozprzestrzenienia się mitu o szkodliwości GMO przyczynił się między innymi fakt, że większość spośród zbóż GMO jest niepłodnych. Nie wynika to jednak z jakiegoś nieplanowanego i tajemniczego uszkodzenia tych roślin, spowodowanego wprowadzeniem do nich genów z innych organizmów, a jest jedynie  zabiegiem zupełnie świadomie zastosowanym przez producentów zbóż w celu uzależnienia rolników od corocznego kupowania ziarna na wysiew od producenta. Niewątpliwie stanowić to może problem etyczno-socjo-ekonomiczny, zwłaszcza w kontekście krajów trzeciego świata, ale nie ma żadnego związku z negatywnymi efektami zdrowotnymi żywności transgenicznej.

Również argument o rzekomej “nienaturalności” żywności GMO oraz ingerowaniu człowieka w naturę jest chybiony. Jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, na czym polega główna różnica pomiędzy tym typem żywności, a żywnością konwencjonalną, sprawa będzie dużo jaśniejsza. Dotychczasowe metody selekcji upraw czy zwierząt do rozrodu pod względem jakiś pożądanych przez nas cech, jak na przykład odporność na przymrozki czy szybki przyrost masy mięśniowej, to również inżynieria genetyczna, jedynie bardziej rozłożona w czasie. Zwykła pszenica jest tutaj doskonałym przykładem, ponieważ nigdzie nie istnieje żaden dziki rodzaj takiego zboża. Została ona  stworzona przez człowieka setki lat temu na zasadzie selekcji traw i bez naszej ingerencji nigdy nie miałaby szans powstać samoistnie  W przypadku nowoczesnej inżynierii genetycznej dokonujemy tego samego procesu, z tą różnicą, że jest on dużo bardziej wydajny i mniej czasochłonny, dając tym samym lepsze efekty w krótszym czasie.

Przy naszym obecnym stanie wiedzy, w kontekście żywności GMO, zdrowie ludzi nie powinno już budzić kontrowersji. Kwestie etyczno-socjo-ekonomiczne czy środowiskowe stanowią natomiast temat na zupełnie inną dyskusję.

 

 

 

Komentarzy

  • Anna Trawińska 4 lata, 5 miesięcy temu

    Cytuje…”Żywność ta jest obecna na tamtejszym rynku już od 1994 roku, kiedy to FDA dopuściła do użytku pierwsze transgeniczne pomidory. Jak do tej pory nie ma naukowych dowodów jej negatywnego wpływu na zdrowie zwierząt ani ludzi, a 20-letni okres konsumpcji stanowi wystarczający czas aby ujawnić ewentualne szkodliwe jej właściwości”… Rozumiem że, obywatele Stanów Zjednoczonych zostali potraktowani jako króliki doświadczalne. Czy są naukowe dowody wskazujące że żywność genetycznie modyfikowana jest bezpieczna dla zdrowia ludzi i zwierząt ?

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 5 miesięcy temu

    Cytuję za poprzedniczką: "Rozumiem że, obywatele Stanów Zjednoczonych zostali potraktowani jako króliki doświadczalne".

    Tak nie jest, to jest mit. Istotą badań klinicznych, czy toksykologicznych jest "fazowość". W przypadku badań klinicznych są to 4 fazy. Zanim dany specyfik zostanie dopuszczony do użycia przez społeczeństwo, musi przejść rygorystyczne badania na zwierzętach, a następnie na małych grupach ludzi. Zatem, zanim FDA dopuści do obrotu dany produkt musi mieć pewność, że nie jest on szkodliwy. A pewność zawsze jest pewnym przybliżeniem. Zatem zanim takie pomidory zostały dopuszczone do obrotu przeszły właśnie takie fazy badań. Natomiast ostatnią fazą, w przypadku badań klinicznych jest to faza 4, stanowi badanie tzw. postmarketingowe, czyli wieloletnia obserwacja ludzi w społeczeństwie, którzy taki produkt otrzymują, kupują w sklepie lub aptece. Może ona trwać wiele, wiele lat. Gdy na przykład po 20 latach okaże się, że dany produkt jest szkodliwy, to dopiero wtedy zostanie on wycofany. Pani zażywając kwas acetylosalicylowy też jest"królikiem doświadczalnym", bo od pół wieku wciąż są monitorowane nieznane działania tego leku w społeczeństwie. Zarówno dobre, jak i złe. Od ponad 3 lat osobiście prowadzę takie badanie obserwacyjne dotyczące właśnie tego leku. I obserwacja właśnie ww. społeczeństwa i wyciąganie wniosków na tej podstawie upoważnia naukowców do twierdzenia, że GMO nie jest szkodliwe. Takich badań i raportów jest mnóstwo.

    A co będzie po 100 latach stosowania kwasu acetylosalicylowego lub takich pomidorów tego aktualnie nikt nie jest w stanie przewidzieć.

  • Anna Trawińska 4 lata, 5 miesięcy temu

    Po pierwszy FDA ma ścisłe powiązania polityczne z firmą Monsanto która, jest potentatem produkcji żywności genetycznie modyfikowanej.

    Po drugie nie powinniśmy porównywać leków które, mają za zadanie poprawiać stan zdrowia lub ratować życie nawet kosztem skutków ubocznych z żywnością genetycznie zmodyfikowaną która, teoretycznie nie jest nam konsumentom potrzebna, (bo przecież temat dotyczy: czy jeść GMO czy nie) Interes prowadzą jedynie korporacje ponadnarodowe i słusznie pan zauważył że, istnieje podejrzliwość wobec nich. A dlaczego? Wystarczy wdrążyć się w życiorys firmy Monsanto i innych. Zastanawia mnie jeszcze czy wątpliwości 11-stu krajów Uni Europejskiej co do szkodliwości GMO, wycofując niektóre upraw roślin transgenicznych sprowadza pan po prostu do bandy niedoinformowanych naukowców którzy nie rozumieją istoty inżynierii genetycznej?

    • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 5 miesięcy temu

      Spisek. Jak nic.

  • Anna Trawińska 4 lata, 5 miesięcy temu

    Proszę wyjaśnić dlaczego nie została wyświetlona moja riposta?

    • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 5 miesięcy temu

      Została.

  • Sandman 4 lata, 5 miesięcy temu

    " Po drugie nie powinniśmy porównywać leków które, mają za zadanie poprawiać stan zdrowia lub ratować życie nawet kosztem skutków ubocznych z żywnością genetycznie zmodyfikowaną która, teoretycznie nie jest nam konsumentom potrzebna, (bo przecież temat dotyczy: czy jeść GMO czy nie) "

    Pod względem badawczym aż tak bardzo się to między sobą nie różni.

    W kwestii FDA - mam wrażenie, że zdaniem niektórych ludzi FDA ma polityczne i finansowe powiązania ze wszystkimi i jest najbardziej skorumpowaną organizacją na świecie.

    "Zastanawia mnie jeszcze czy wątpliwości 11-stu krajów Uni Europejskiej co do szkodliwości GMO, wycofując niektóre upraw roślin transgenicznych sprowadza pan po prostu do bandy niedoinformowanych naukowców którzy nie rozumieją istoty inżynierii genetycznej? "

    To, że ktoś jest naukowcem jakimś tam nie oznacza, że ma właściwe pojęcie na temat inżynierii genetycznej. Obecnie nie da się specjalizować we wszystkim. Nieco przypomina mi to wypowiedzi Giertycha seniora (profesora, zajmującego się dendrologią), który twierdził, że Darwin kłamał. Część ludzi uwierzyła mu głownie ze względu na to, że ma belwederską profesurę.

    Trzeba mieć świadomość, że obecnie GMO jest bardzo intensywnie badane. Mamy już grubo ponad 100 różnych badań przeprowadzonych przez wiele międzynarodowych grup. Miłośnicy teorii spiskowych twierdzą, że badania są fałszowane - bądźmy szczerzy: nie da się przekupić kilkuset grup badaczy.

    "Spisek. Jak nic."

    Coś w sam raz dla mnie:>

  • Wiesław Boczar 4 lata, 5 miesięcy temu

    Pewnym ludziom z górnej półki finansowej wydaje się, że są Bogami i mogą w imię swoich interesów poprawiać naturę, jeżeli im się nie sprzeciwimy to osiągnięte będą mrzonki Billa Gatesa. http://wyszperane.nowyekran.pl/post/72469,pasza-gmo-dla-polskich-swin-oznacza-katastrofe-humanitarna-dla-argentyny

    • Kamil Mesjasz 4 lata, 5 miesięcy temu

      Nowy ekran to zrodlo wrecz kabaretowe :D A sam pan bloger ma zrodla z rownie zabawnych miejsc internetowych. Idac po nitce do klebka(bo moze ktos w tej piramidzie zrodel powola sie na jakies fakty, badania itp) trafiamy do strony na ktorej nie ma nic bo nie dziala(ekran logowania). przypadek? spisek? ;)

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 5 miesięcy temu

    ...z ekranami tak czasem bywa, sam kiedyś taki miałem, niby nowy, a juz nie działał...

  • Krzysztof Lewandowski 4 lata, 5 miesięcy temu

    O co w tym chodzi?

    http://www.youtube.com/watch?v=pdvxdC9NPB8

    • olga 4 lata, 3 miesiące temu

      http://www.youtube.com/watch?v=ePhDyDbbO-M Swiat wedlug Monsanto.. dokument zrealizowany przez francuska telewizje

      • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 3 miesiące temu

        Znalazłem coś jeszcze lepszego. Otóż AIDS nie jest wywołane przez żadnego wirusa HIV. To zwykły wymysł firm farmaceutycznych !!!! Zobaczcnie sami ! http://www.youtube.com/watch?v=jY66cXUc0Xk

        Cytat z powyższego linku: "Ten film pokazuje w jaki sposób Kartel farmaceutyczny okrada narody świata i prowadzi zbrodnie ludobójstwa ukrytą pod płaszczykiem prawa. Wprowadza się celowo anonimowe leczenie AIDS w celu wyłudzenia większej ilości pieniędzy podatnika. Sami widzicie jaki to jest przebiegły proceder za który powinno się sądzić ONZ i wszystkich tych co to propagują w całym świecie. Ten sam proceder trwa z Nowotworem,chorobami serca,cukrzycą itd."

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 5 miesięcy temu

    ...kurde, nie wiem, ale muzyka mocna. Aż się mój 5-letni synek wystraszył :-). Myślę, że to taki rodzaj socjo-manipulacji, nie oparty o żadne dowody naukowe, albo lepiej, oparty o dowody nienaukowe. Z racji pracy naukowej co jakiś czas zdarza mi się "męczyć" szczury i proszę mi wierzyć: A man is not a rat [http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1748-1716.2011.02390.x/pdf.]. Podobnie i onkogeneza u gryzoni przebiega nieco inaczej, niż u człowieka i nieco innymi substancjami można ją zarówno wywołać, jak i próbować modulować.

    A propos socjo-manipulacji, proszę zobaczyć ten link [http://www.youtube.com/watch?v=jw35QwKuHtc] oraz kolejne 3 z części. Też fajne. A jak wciąga :-) Pozdrawiam.

  • Tadeusz Kamiński 4 lata, 4 miesiące temu

    Dzień dobry

    Czy profesor w tym filmie przez pierwszych 6 minut przedstawia rzetelne informacje na temat wpływu GMO

    http://www.youtube.com/watch?v=T0nDwVf1Yg0 , czy są to bajki ?

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 4 miesiące temu

    Witam Pana, ja nie jestem specjalistą od GMO, więc nie mogę rozsądzać, co myślę o tej wypowiedzi. Mogę jedynie opierać się na publikacjach innych specjalistów i własnym rozsądku. Szukając notki biograficznej Pana Prof. znalazłem, że jest "przyrodnikiem i rolnikiem", zatem nie jest specjalistą np. biologiem molekularnym, ani lekarzem, dlatego sądy Pana Profesora na temat istoty modyfikacji genetycznych traktowałbym z pewną jednak rezerwą. Pan Prof. nie jest biologiem (zwłaszcza molekularnym), ani lekarzem, zatem Jego wypowiedzi na temat pH treści żołądkowej są delikatnie ujmując, kontrowersyjne. Ziemniaki modyfikowane nie są uznane jako przyczyna "plam" i perforacji jelita cienkiego, przynajmniej we współczesnej medycynie. Pan Prof. rzeczywiście był szefem takiej grupy Roboczej, o jakiej mówi. Sprawdziłem. Ale w latach 80-tych! 30 lat dla nauki i medycyny to tak jak dla historii powszechnej np.: 1000. Ciekawe jest również to, że Pan Prof. jako wybitny ekspert i znawca tego tematu, o którym mówi na YouTube'ie (sic!) posiada nad wyraz ubogi dorobek w literaturze naukowej. Sprawdzałem w PubMed'zie - chyba 1 praca?

    Reasumując, ja nie mogę rozstrzygnąć, czy mówi prawdę, czy też nie. Jestem natomiast przekonany, że Pan Prof. od końca lat 70 spożywa polski chleb z modyfikowanego pszenżyta (Triticosecale Wittm. ex A.Camus, genetyczny mieszaniec pszenicy i żyta, opisany już w 1875, powstały w wyniku podwojenia liczby chromosomów, czyli manipulacji genetycznej). A przypominam, że to Polacy stworzyli pierwszą odmianę pszenżyta o nazwie „Lasko”, która obecnie jest najbardziej rozpowszechnioną jego formą na świecie (Źródło: B. Michalik (red.): Hodowla roślin. Poznań: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, 2009, s. 264-266. ISBN 978-83-09-01056-2), a Polska należy do największych jego producentów (ponad 4 tys. ton rocznie) (http:faostat.fao.org). Myślę, że Pan Prof. też spożywa jabłka, które pewnie jego ojciec i dziadek również modyfikowali genetycznie, szczepiąc jeden gatunek na pniu innego gatunku jabłoni (to właśnie jest modyfikacja genetyczna). Myślę również, że Pan Prof. zjada od czasu do czasu schabowego, który pochodzi od różowej świnki, która przecież naturalnie w swej różowej formie nie występuje w przyrodzie, powstała jako efekt manipulacji genetycznej wiele, wiele lat temu. To samo dotyczy krwistego befsztyka. Myślę również, że Pan Prof. może posiadać psa lub kota, czyli zwierzęta od lat modyfikowane genetycznie przez człowieka, które są pewnie zdrowe, wesołe i świetnie się rozmnażają (oczywiście ich nie je! tylko je posiada). Myślę również, że Pan Prof. z racji swojego wieku może stosować leki (np. antybiotyki, insulinę i inne), które powstały dzięki modyfikacji genetycznej bakterii i dzięki niej ratują innych ludzi.

    Reasumując po raz drugi, myślę, że Pan prof. to świetny i doświadczony „przyrodnik i rolnik”. I to wiadomo na pewno.

  • Tadeusz Kamiński 4 lata, 4 miesiące temu

    Dziękuje za odpowiedź. Ja w ogóle nie mam pojęcia na temat GMO, medycyny zresztą też dlatego mogę ewentualnie próbować słuchać opinii ludzi wykształconych.. Pani dr hab. Katarzyna Lisowska która pracuje jako Pracuje jako biolog molekularny, na stanowisku profesora, w dziale badawczym Centrum Onkologii w Gliwicach. pisze w wywiadzie http://biotechnologia.pl/biotechnologia-portal/info/zywnosc/24_aktualnosci/254263,_nikt_nie_zada__aby_biotechnolodzy_zrezygnowali_z_wytwarzania_gmo___rozmowa_z_katarzyna_lisowska.html że : "A zatem, trzeba pamiętać - wszystko, co stworzone tradycyjnymi metodami ulepszania roślin - czyli właśnie te duże czerwone jabłka, bezpestkowe banany i mandarynki, pszenżyto, nektarynki, wielkie, pachnące truskawki – to nie są żadne GMO! " Lasko, z tego co zrozumiałem, pani doktor też nie uznałaby za roślinę GMO bo jak pisze dalej : "nasze doświadczenia z jadalnymi GMO są stosunkowo bardzo krótkie - zaledwie 17 lat!" To jednak problem klasyfikacji Wątek dotyczący głównego tematu mamy w dalszej części wywiadu http://www.biotechnologia.com.pl/biotechnologia-portal/info/zywnosc/24_aktualnosci/258003,_nikt_nie_zada__aby_biotechnolodzy_zrezygnowali_z_wytwarzania_gmo____rozmowa_z_katarzyna_lisowska___czesc_2.htm Z kolei Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) dopuścił na rynek wiele produktów GMO wyłącznie na podstawie opracowań dostarczanych przez producenta. Dopiero wiele lat później, wskutek wyroku sądowego firma Monsanto została zmuszona do ujawnienia „surowych” danych eksperymentalnych. Wbrew rozpowszechnionym opiniom, w badaniach tych wielokrotnie obserwowano niekorzystne zmiany w parametrach krwi (limfocytach, granulocytach, etc.) i uszkodzenia ważnych organów (nerek, wątroby, etc.) u zwierząt karmionych GM kukurydzą czy soją. Te zmiany były jednak interpretowane zarówno przez autorów badań jak i przez EFSA, jako „pozbawione znaczenia biologicznego” czy „wynikające jedynie ze zmienności osobniczej”. Moim zdaniem ta niefrasobliwość może prowadzić do przeoczenia zmian chronicznych, których skutki ujawnią się w przyszłości [3, 4] Ten głos można chyba uznać za głos autorytetu w tych sprawach.

    • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 4 miesiące temu

      Cieszę się, że w tej dyskusji utrzymujemy pewien dystans do tematu GMO. Jak Pan słusznie zauważył, ani Pan, ani ja nie znamy się na istocie i myślę, że my tego problemu nie rozwiążemy, możemy tylko toczyć żeglarską "walkę na linki". Rzeczywiście mam pewne wewnętrzne przeczucie, że nie powinno się równać GMO typu jabłka, banany, pszenżyto z GMO typu kukurydza, ziemniaki, pomidory. Ale nigdzie nie spotkałem takiego podziału na dobre, stare GMO i złe nowe. Wszystko to spełnia definicję GMO, czyli Pani Prof. nie do końca ma rację. Definicja to definicja. Albo coś ją spełnia, bo mutacja powstała z przyczyny ludzkiej, zewnętrzne, albo nie, czyli z przyczyn doboru naturalnego. Kryterium czasu definicja nie uznaje. I tyle. Co do zmian obserwowanych pod wpływem soi i kukurydzy w zwierzęcym organizmie, to proszę pamiętać, że człowiek to nie szczur, a szczur to nie mysz. Po drugie, takie doświadczenia polegają na ciągłym podawaniu GMO gryzoniowi, tak , aby multiplikować ew. efekt. Ludzie w rzeczywistości nie jedzą soi czy kukurydzy 24 godziny na dobę, przez 80 lat swojego życia. Taki model nijak się nie ma do rzeczywistości. Czytałem też gdzieś w prasie, że te zmiany u zwierząt wystąpiły jak efekt nie GMO, a pestycydów, herbicydów użytych w czasie wysiewu soi i kukurydzy. A toksyczność tych substancji to już jest inna bajka. Podsumowując myślę, że my nigdy nie dowiemy się prawdy, nigdy nie wyjdziemy na zebranie rady nadzorczej danej firmy, nigdy nie usiądziemy pod stołem, żeby zobaczyć, kto i komu i co pod tym stołem daje. Ja na wszelki wypadek popcornu w kinie nie jem, po soi mam wzdęcia, z wymienionych produktów jem tylko pszenżyto, pomidory, jabłka i ziemniaki. Tak jak moja pra-pra (+92), pra (+90) i obecna babcia (ma lat 96).

  • Damian Z 4 lata, 4 miesiące temu

    Moim zdaniem wszystko co jest mutowane jest nie zdrowe.

    • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 4 miesiące temu

      ...ale jakie piękne ! Widział Pan na przykład Naomi ?

    • Kamil Mesjasz 4 lata, 4 miesiące temu

      Czyli jest Pan niezdrowy? dobrze wiedziec ;)

      • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 4 miesiące temu

        To było do Pana Damiana oczywiście ?

        • Kamil Mesjasz 4 lata, 4 miesiące temu

          Oczywiscie Panie Krzysztofie ;)

          • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 4 miesiące temu

            No!

  • Robert gwozdz 4 lata, 4 miesiące temu

    W żywności GMO chodzi o tantiemy z patentów. Każda modyfikacja genetyczna jest chroniona przez prawo jako patent, w związku z tym jej uzycie wiąże sie z wypłatą praw autorskich. Jest to coraz większy problem, bo na przykład modyfikowana genetycznie krowa moze sie rozmnożyć nielegalnie, nocą, nie płacąc praw autorskich. Podobnie z pomidorem który moze nielegalnie zapylić uprawy sąsiada, nie posiadającego kontraktu z twórcą patentu genetycznego, więc w tym momencie te nowopowstałe pomidory stają sie niezgodne z prawem i mogą byc dowodem w prokuraturze. Należałoby spisać umowy z pomidorami oraz z krowami, żeby zobowiązały sie do nierozmnażania, byc moze to zabezpieczyloby polskiego rolnika przed pozwem o łamanie praw autorskich.

  • Patronikus 4 lata, 3 miesiące temu

    Organizmy GMO to nie np. kukurydza, której od tysięcy lat zafundowaliśmy dobór sztuczny. Żaden szanujący się biolog nie postawi między tymi organizmami znaku równości. Organizmy transgeniczne nabyły nowe cechy w skutek przenoszenia genów pomiędzy niespokrewnionymi gatunkami, a nawet gromadami czy królestwami. Pomidory z genami skorpionów już nikogo nie dziwią. Oczywiście spożywając taką jagodę pomidora, jego DNA zostanie przez nas strawione i nic nam się nie stanie, pewnie i reszta owocu będzie równie neutralna. Produkty spożywcze modyfikowane genetycznie to WIELKA szansa dla ludzkości, ale też i wielka odpowiedzialność - ton strasznie pompatyczny, i może brzmię jak Ben Parker, ale zaraz wytłumaczę o co mi chodzi. Rośliny, które wyrosną na jałowych glebach a mimo to dadzą obfity plon to kwestia istnień milionów głodujących ludzi. I to jest akurat szczytny cel. Trzeba zdać sobie jednak sprawę z tego, że wprowadzamy do środowiska organizmy z genomem, który się w naturze nigdy nie wytworzył (a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo). Nie chodzi już o to, że otrujemy się takim skorpionowym pomidorem, ale o to, że wprowadzamy nową jakość do przyrody ... i ta nowa jakość będzie odtąd jak reszta świata ożywionego podlegała ewolucji. Może nie wytrzyma presji ze strony innych podobnych organizmów, może znajdzie się jakiś nowy szkodnik na którego nie będzie odporna, a któremu zasmakuje i problemu nie będzie. Ale co jeśli roślina się przyjmie, wydostanie z naszych upraw i zacznie kolonizować otoczenie, niszcząc pierwotną florę, tworząc nowe zbiorowiska roślinne? Wpływu na faunę i łańcuch troficzny możemy się tylko domyślać. Nie raz zdarzały nam się takie wpadki, czy to z rakiem amerykańskim w europejskich rzekach, czy z robinią akacjową (robinia pseudoacacia) w naszych lasach ... gatunkami wypierającymi nasze rodzime, podobne. To jeszcze przeżyjemy, spoko istniało to gdzieś, mała katastrofa ekologiczna, której nie zauważy nikt oprócz specjalistów i ekologów (znaczy się tych prawdziwych, naukowców, nie oszołomów przywiązujących się do drzew i otwierających klatki z fretkami). Po wprowadzeniu GMO do przyrody zacznie ewoluować, czyli się zmieniać, czyli będą powstawać nowe mutacje. Nie mamy pewności czy aby gen skorpiona w pomidorku, dający jego jagodzie niezwykłą odporność i trwałość, po dołączeniu lub odłączeniu kilku nukleotydów nie zmieni priorytetów i nie zacznie produkować białka, które zacznie szkodzić otoczeniu ... w przyrodzie nie brakuje amatorów pomidora. Właśnie o takie nie przemyślane zachowania, ludzi w służbie koncernów mi chodzi. O to, że zbyt mało wiemy aby takie organizmy hodować, aby pozwolić ich genom znaleźć się w środowisku naturalnym, a przez to w naturalnych pulach genowych ... gdzie prawdopodobnie już trafiły. GMO oczywiście tak, ale nie tylko zmieniajmy ich właściwości ale przede wszystkim badajmy skutki naszych zmian.

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 3 miesiące temu

    Bardzo dziękuję Panu za ten mądry i rozważny głos. No i witam na naszym blogu, a dzieję się tu, oj dzieje! Ciekaw jestem natomiast, co by się stało, gdyby biednemu skorpionowi wsunąć kilka genów pomidora......To byłby dopiero "czad" ;-)

  • Patronikus 4 lata, 3 miesiące temu

    You're welcome. Ciekawy przybytek, ciekawe tematy ... a że mój zawód znajduje się na pograniczu biologii i medycyny znalazłem tutaj coś dla siebie. Pytanie co chcielibyśmy od skorpiona? Może jagodę zamiast żądła? ;)

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 3 miesiące temu

    Jagody są dobre na tzw. sraczkę, a "żądło" owszem widziałem, rzeczywiście świetny film (z Redfordem i Newmanem). A zmieniając nieco temat, to co to znaczy "antropolog fizyczny" ???

  • Patronikus 4 lata, 3 miesiące temu

    Hehe wszyscy lekarze robią oczy jak słyszą "antropolog fizyczny" ;) Większość antropologów bada wytwory naszych mózgów, czyli kulturę, zachowania etc.Jestem jedynym antropologiem biologiem, który bada ludzkie ciało, a dokładniej odczytuje ze szkieletu zjawiska występujące w ludzkich populacjach na przestrzeni dziejów. Na antropologii sądowej też się troszku znam, chociaż nie jest to mój ulubiony dział antropologii. To tak w skrócie.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Antropologia

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 3 miesiące temu

    Wow, czadowa robota !!!! Nigdy wcześniej nie słyszałem o czymś takim. Czyli, że odczyta Pan z kości, że dany delikwent przez całe swoje prehistoryczne życie na przykład dłubał w nosie albo bił żonę ???

  • Patronikus 4 lata, 3 miesiące temu

    A noo, praca ciekawa, wykopaliska etc. Chciałbym badać prehistoryczne schematy, niestety mało tego więc ograniczam się w tej materii tylko do teoretyzowania a zajmuję się materiałem od neolity przez średniowiecze do drugo wojennych mogił. Z kości oprócz imienia i nazwiska mogę czasem odczytać więcej, niż dana osoba byłaby w stanie o sobie opowiedzieć - to naprawdę niezły papierek lakmusowy, zawierający zapis środowiska w którym przyszło mu się ukształtować i żyć. Może nie dłubanie w nosie, ale już jego przewlekły nieżyt tak. Sprawcy maltretowania nie namierzę ale ofiarę mogłoby się udać. Jednak, nie za bardzo mnie interesują konkretne jednostki i ich historie ... badam zjawiska, a do stwierdzenia jakiegokolwiek potrzebuję już jakiejś próby (im więcej obserwacji tym lepiej).

    • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 3 miesiące temu

      No tak. Ale żeby odczytać, że dany delikwent miał tzw. nieżyt błony śluzowej zatok czy nosa, to takowa patologia musiałaby przecież wymodelować w jakiś sposób tkankę kostną tej okolicy, żeby potem Pan mógł to zinterpretować. A jednak większość patologii człowiekowych jego szkieletu nie dotyka. W końcu po to wymyślono szkielet, żeby był mało się poddający. To jak to jest ?

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 3 miesiące temu

    Suuper ciekawa robota. A da się z tego wyżyć ? Ciekawi mnie, jak można odczytać imię i nazwisko z kości :-) Bo tak Pan napisał. Słyszałem, że archeolodzy na poszukiwaniach strasznie piją. Prawie tak, jak leśnicy. Czy to prawda ?

  • Patronikus 4 lata, 3 miesiące temu

    Z tym imieniem i nazwiskiem zdanie faktycznie zabrzmiało trochę niefortunnie, chodziło mi o to że tych danych ustalić nie mogę, oprócz tego wiele. Żyję wyłącznie z mojego zawodu już od 4 lat, więc chcieć to móc ;) Nie wiem jak piją leśnicy, ale na moje choroba zawodowa archeologów to marskość wątroby ... Wykopaliska to przygoda nie tylko dla ducha ale i dla hepatocytów.

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 3 miesiące temu

    Tak też myślałem :-))))) Dobrze zatem, że jednak Pan nie jest archeologiem :-)

  • JarKo 4 lata, 3 miesiące temu

    Jak potraktować jako dobrodziejstwo GMO pojawienie się - w wyniku przepylania - superchwastów, wymagających ekstremalnie wysokich dawek herbicydów do ich zniszczenia?

    Jak potraktować jako dobrodziejstwo GMO RR (RoundUp-Ready), którego uprawa jest - z uwagi na wbudowaną odporność na ten herbicyd, pryskana wielokrotnie częściej, niż pole ze "zwykłą" odmianą. Jeden ze składników RoundUp-u, glifosat, powoduje deformacje płodu ludzkiego oraz jest kancerogenny.

    • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 3 miesiące temu

      A jak potraktować dobrodziejstwo wprowadzenia w ubiegłym wieku antybiotyków, wynikiem których jest powstanie, w wyniku mutacji, superodpornych szczepów bakterii, chlamydii, ureaplazm, mykoplazm, tzw. szczepów OIOMowych, które wymagają ekstremalnie wysokich dawek najnowszych, najdroższych antybiotyków do ich zwalczenia ??

      A jak potraktować dobrodziejstwo wprowadzenia chemioterapeutyków antyretrowirusowch, stosowanych w leczeniu AIDS, WZW B, WZW C, wynikiem których….. reszta j.w.

      A jak potraktować zastosowanie powlekanych stentów wieńcowych, które wymagają stosowania ekstremalnie najnowszych, najdroższych leków przeciwpłytkowych, przez wiele, wiele miesięcy, w celu uniknięcia wystąpienia powikłań, które powstałyby w wyniku braku ich zastosowania ??

      A jak potraktować zastosowanie nowoczesnych technik transplantacji szpiku, nerek, płuc, serca, których wynikiem jest potrzeba takiej farmakologicznej modulacji układu odpornościowego, która wymaga stosowania ekstremalnie wysokich dawek najnowszych, najdroższych immonosupresantów (leflunomid, mykofenolan mofetilu, dziesiątki leków biologicznych) ??

      PS: Wiele z ww. substancji powodować może deformacje płodu ludzkiego oraz kancerogenezę. Pozdrawiam świąd-ecznie.

      • JarKo 4 lata, 3 miesiące temu

        Odpowiedź pytaniem na pytanie. Jak ja to lubię...

        Szanownemu przedmówcy wyjaśnię więc, że WSZYSTKIE podane przez Niego argumenty generalnie stosują się (jeszcze) do środowisk zamkniętych (szpitale, instytuty). Gdyby chcieć zastosować pełną analogię do GMO, te superodporne szczepy bakteryjne musiałyby towarzyszyć nam masowo, w życiu codziennym. Być może tą drogą zmierzamy... Dlatego właśnie co do antybiotyków - już widać wyraźny trend do minimalizacji ich stosowania. I taki sam los powinien czekać GMO.

        Pozdrawiam również.

        • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 3 miesiące temu

          Cieszę się, że udało mi się Pana "wyprowadzić z równowagi" :-)) Choć troszkę.

  • Rafał Nojszewski 4 lata, 2 miesiące temu

    Kurczę czytając te wypowiedzi doszedłem do wniosku że jestem niebywale zgodnym człowiekiem- zgadzam się zarówno z panem Krzysztofem jak i panem JarKo:) GMO to jest temat bardzo złożony i niestety nie da się go jednoznacznie postawić po stronie "dobra" bądź "zła". Możliwości jakie daje stosowanie tych organizmów w celu zwalczania światowego niedoboru żywności, wykorzystania ograniczonej powierzchni upraw czy chociażby sławnej suplementacji witamin jest tak samo ważne jak wspomniane zubożenie bioróżnorodności, zatruwanie środowiska wszelkimi

    "-cydami " oraz wprowadzaniem do żywności białek oporności na te substancje których skutków dla ludzkiego organizmu nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Także jesteśmy w punkcie zero gdzie nikt nie ma ważniejszej racji. Jedno mnie cieszy- że są ludzie którzy wiedzą o czym piszą a nie krzyczą zasłyszane gdzieś hasła i są gotowi za nie zginąć:) pozdrawiam !

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 2 miesiące temu

    Ludzie mądrzy zawsze są pośrodku. Tak przynajmniej się pocieszam :-) Zgadzam się z Panem w 200%. I zapraszam, Panie Rafale, do naszych słownych tu przepychanek.

  • Max Nazwisko 3 lata, 6 miesięcy temu

    Jako człowiek, który nie jest biologiem stwierdzam, że ta cała mądrość tych wszystkich naukowców jest ślepa. Zamydlanie oczu. Większe zyski. Ściema o której sami siebie potrafią oszukać. Najlepsze życie na wsi.Czuć co jest zdrowe. Pełno jest wątpliwości i dużo badań o gmo, które nie są brane pod uwagę a wykazują że jest szkodliwe. Na wszystko narzucą kurtynę i wmówią społeczeństwu ciemnemu w te wiedzę nieprawdę. Mam gdzieś taką demokracje. Po 5 latach nagle, się okaże, że miliony ludzi stracą coś czego ustawa nie przewidywała. Boże widzisz i nie grzmisz.

  • Krzysztof Łabuzek 3 lata, 5 miesięcy temu

    Ma Pan 100% racji !!! Jesteśmy jak te mrówy robotnice, których zadaniem jest praca dla jaj Królowej. A Królowe z jajami to i nawet w polskiej demokracji teraz można spotkać. Takie czasy, cholera. Jestem zagorzałym przeciwnikiem demokracji w obecnym wydaniu. 20 ostatnich lat trąbiono o antyoksydantach, multiwitaminach, suplementach, a teraz wychodzi , że one zabijają. Jak znajdzie Pan gdzieś numer komórki do Pana Boga, to proszę mi napisać, chętnie zadzwonię i Mu nawymyślam i jeszcze powiem Mu komu przywalić piorunem w pierwszej kolejności.

Nowy komentarz