Farmakoterapia nowotworów

Dodany 1.10.2012

Rolę chemioterapii w leczeniu nowotworów można przedstawić następująco:

leczenie zaawansowanych nowotworów będących poza zasięgiem terapii miejscowej (chirurgicznej i/lub radioterapii), leczenie poprzedzające radioterapię w celu zmniejszenia masy guza, terapia uzupełniająca po radykalnym leczeniu miejscowym w celu: zniszczenia komórek uwolnionych w czasie zabiegu, zniszczenia przerzutów obecnych podczas miejscowego leczenia niewykrywalnych dostępnymi metodami diagnostycznymi.

Potencjał leczniczy chemioterapii stosowanej jako leczenie samodzielne lub skojarzonej z innymi metodami jest obecnie niezaprzeczalny. Istnieje możliwość wyleczenia znacznej liczby chorych na następujące choroby nowotworowe: większość nowotworów skóry, ostra białaczka limfoblastyczna, chłoniak Burkitta i inne chłoniaki, nabłoniak kosmówkowy, ziarnica złośliwa, guz Wilmsa i niektóre nowotwory jąder. Do chorób, w których można uzyskać dosyć duży odsetek remisji należą: ostra białaczka u dorosłych, rak sutka, drobnokomórkowy rak płuca, przewlekłe białaczki, rak jajnika i mięsaki tkanek miękkich. Do chorób, w których można uzyskać tylko niewielki odsetek pozytywnych wyników należą: rak szyjki macicy, niedrobnokomórkowy rak płuca, raki przewodu pokarmowego, nowotwory okolicy głowy i szyi oraz czerniak.

Istotnym momentem postępu farmakoterapii nowotworów stało się równoczesne zastosowanie kilku leków o różnym mechanizmie działania w bardzo wysokich, często subletalnych dawkach. We wszystkich przypadkach, w których uzyskano istotną poprawę wyników zwykle zastosowano chemioterapię wielolekową. Klasycznym przykładem chemioterapii wielolekowej może być leczenie stosowane u chorych na ziarnicę złośliwą (np. MOPP, COPP). Optymalne wyniki leczenia zależą od podania pełnych dawek leków w odpowiednim czasie. Zwykle stosuje się kilka kursów leczenia.

Działanie leków przeciwnowotworowych dotyczy nie tylko dzielących się komórek nowotworowych, ale niestety również komórek zdrowych w czasie fizjologicznego cyklu komórkowego. Ten fakt jest przyczyną wielu działań niepożądanych ograniczających lub niekiedy uniemożliwiających przeprowadzenie pełnej kuracji. Znajomość działań niepożądanych tej grupy jest istotna, ponieważ umożliwia wszczęcie postępowania chroniącego pacjenta. Niespecyficznymi powikłaniami po lekach cytotoksycznych są nudności, uporczywe wymioty, łysienie, uszkodzenie szpiku kostnego i nabłonka przewodu pokarmowego. Większość cytostatyków wpływa niekorzystnie na skórę i błony śluzowe. Ten fakt jest zagrożeniem nie tylko dla chorego, ale również dla pielęgniarek, które powinny przygotować preparaty leków przeciwnowotworowych do wstrzyknięć wyłącznie w pomieszczeniu z czynnym wyciągiem powietrza, po założeniu gumowych rękawiczek i maski ochronnej na twarz. Niektóre leki przeciwnowotworowe są szybko rozkładane w roztworach wodnych do toksycznych metabolitów i dlatego należy je podawać choremu natychmiast po rozpuszczeniu. Niektórym działaniom niepożądanym możemy z powodzeniem zapobiegać stosując inne leki o działaniu ochronnym, np.: kardioksan, folinian wapnia, amifostyna, mesna, n-acetylocysteina, tosiarczyn sodu i inhibitory biosyntezy kolagenu, np.: dehydroprolina.

                 Badania kliniczne ostatnich lat wskazują, że w procesie powstawania nowotworów u ludzi istotną rolę odgrywają czynniki immunologiczne. Udowodniono istnienie wzmożonego ryzyka występowania nowotworów po zastosowaniu leków osłabiających nasz układ odpornościowy (leków immunosupresyjnych) lub w stanach niedomogi układu odpornościowego. Te fakty pozwoliły na wysunięcie teorii mówiącej, że właściwy nadzór immunologiczny pełni podstawową rolę chroniącą nasz organizm przed schorzeniami nowotworowymi. Udowodniono bowiem, że niektóre komórki układu immunologicznego takie jak: limfocyty cytotoksyczne, komórki naturalnej cytotoksyczności (NK), monocyty i makrofagi są zdolne do zabijania komórek nowotworowych, a rzadkie zjawisko wystąpienia samoistnej regresji nowotworu złośliwego wiązano właśnie z ich aktywnością. Należy mieć nadzieję, że pełne poznanie mechanizmów działania komórek układu odpornościowego pozwoli na opracowanie skutecznej i pozbawionej działań niepożądanych terapii nowotworów u człowieka.

                 Innym obiecującym kierunkiem walki z chorobą nowotworową są próby niszczenia naczyń krwionośnych odpowiedzialnych za odżywianie komórek guza. Terapia tego typu pozbawiona jest działań niepożądanych obserwowanych w trakcie terapii typowymi cytostatykami, a pierwsze wyniki badań klinicznych wskazują na zatrzymanie wzrostu niektórych guzów litych. Wielkie nadzieje budzą próby wprowadzenia terapii genowej do leczenia choroby nowotworowej. Sposoby postępowania leczniczego określane mianem terapii genowej mają polegać na:

1)   wprowadzeniu lub korekcie zmutowanych genów przeciwnowotworowych,

2)   inaktywacji onkogenów,

3)   indukcji genów apoptozy, czyli zaprogramowanej śmierci komórek nowotworowych,

4)   wprowadzeniu fragmentów genów indukujących powstawanie substancji toksycznych dla komórki nowotworowej,

5)   oraz na wprowadzeniu sekwencji antysensownych hamujących ekspresję niepożądanych genów odpowiedzialnych za rozwój procesu nowotworowego.

                 Leczenie z zastosowaniem kombinacji kilku leków przeciwnowotworowych zwiększa skuteczność terapii, często bez wyraźnego zwiększenia ogólnej cytotoksyczności w stosunku do zdrowych tkanek organizmu. Wspólne stosowanie kombinacji leków zmniejsza również możliwość rozwoju wcale nie tak rzadkiej lekooporności w stosunku do chemioterapeutyków stosowanych pojedynczo. Terapia wielolekowa wykorzystuje zwykle wysokie dawki, stosowane w sposób przerywany, w kilku kursach (cyklach), z przerwami 2-3 tygodniowymi pomiędzy nimi, rzadziej w małych dawkach, ale w sposób ciągły. Takie postępowanie daje szansę uszkodzonym komórkom naszego organizmu, przede wszystkim komórkom szpiku i przewodu pokarmowego na regenerację w czasie przerw między cyklami. Wykazano ponadto, że ta sama całkowita dawka leku jest wielokrotnie bardziej skuteczna, gdy zostanie zastosowana w jednej lub dwu dużych dawkach, zamiast wielokrotnie w dawkach niskich.

                 Istnieje wiele innych, skomplikowanych zasad, na których opiera się dzisiejsza farmakoterapia nowotworów, zasad walki z opornością na chemioterapeutyki, zasad stosowania immunoterapii i terapii genowej. Tymi zagadnieniami zajmuje się onkologia kliniczna, specjalizacja, która poza skuteczną diagnostyką i innymi, coraz skuteczniejszymi sposobami terapii nowotworów obejmuje również opieką sferę emocjonalną i duchową cierpiących pacjentów oraz ich najbliższych, sprawiając, że rozpoznanie choroby nowotworowej przestaje być wyrokiem śmierci, a staje się początkiem walki, w której nagrodą niejednokrotnie jest pełne i całkowite wyleczenie.

Autor artykułu: dr. hab. n. med. Krzysztof Łabuzek, specjalista chorób wewnętrznych i  farmakologii klinicznej

 

Komentarzy

  • Mariusz Chmielowiec 5 lat, 2 miesiące temu

    im głębiej w las tym gęściej i ciemniej, a przecież 2000 lat przed narodzinami Chrystusa na tabliczkach egipskich z pismem klinowym pisali o leku na ( dzisiejsza nazwa ) czerniaka.

    Im bardziej skomplikowana metoda tym dla koncernów farmakologicznych lepsza !!!

    Lekarze specjaliści dawno pokazali jak leczyć ludzi ze złożonych nowotworów za pomocą prostych metod i czynności. Nie leczyli ich w nieskończoność lecz uleczali i już.

    Na takie zachowanie nie pozwolą farmakolodzy bo klient - przepraszam pacjent musi wrócić !

    • Krzysztof Łabuzek 5 lat, 2 miesiące temu

      1. Egipcjanie nie umieli oceniać histopatologicznej struktury czerniaka, nie mieli mikroskopu, ani nie znali kilkudziesięciu metod barwienia melanocytów, zatem nie mogli rozpoznać czerniaków umiejscowionych poza skórą (np. w kręgach, gałce ocznej, mózgu), ani czerniaków bezbarwnikowych (melanoma amelanoticum). Nie umiejąc ich rozpoznać, nie umieli ich leczyć.

      2. Nie ma prostych metod leczenia "złożonych" nowotworów. W onkologii nie istnieje pojęcie "prostej metody" leczenia NPL, podobnie jak nie istnieje pojęcie "złożonych nowotworów".

      3. Onkologiczni pacjenci niestety dość często nie wracają. Taka niestety jest specyfika choroby.

      4.Wymieniona relacja "farmakolog-pacjent" to mit. Nieprawda.

    • 5 lat, 1 miesiąc temu

      Zgadzam sie z Panem Panie Mariuszu !!!!!! Z farmakologia i całymi tymi oszukańczymi praktykami jest tak samo jak z kosciolem, ktory zatruwa ludzkie dusze (strach i inne) po to by wracali i placili wierzacy ,bo tylko kaplan moze ich na duchu wyleczyc..... To jest ten sam mechanizm....

      • Krzysztof Łabuzek 5 lat, 1 miesiąc temu

        Szanowny Panie, farmakologia nie jest oszukańczą praktyką. Daje ona istotną i mierzalną korzyść. Proszę pamiętać, że łatwo się teraz tak Panu stawia bezpodstawne oskarżenia. Ale jak przyjdzie co do czego, to pierwszy Pan pójdzie do doktora i będzie go bardzo prosił i prosił, aby stosując swoje "oszukańcze praktyki" za wszelką cenę ratował Pana córkę, syna, żonę, brata, siostrę, tatę, mamę lub samego Pana. Wtedy wspomni Pan naszą rozmowę. Łatwo się chojrakuje nie spoglądając mojrze w oczy. To po pierwsze. A po drugie, myli Pan kościół z wiarą chrześcijańską. Kościołowi jako organizacji można wiele zarzucić, ale której nie można. Zaś w wierze katolickiej (mówię katolickiej, nie chrześcijańskiej) nie za bardzo wiem co można by zarzucić. Proszę o przykłady. Pozdrawiam najserdeczniej.

  • Mariusz Chmielowiec 5 lat, 2 miesiące temu

    a teraz szok dla wszystkich farmakologów :

    domowa " chemioterapia " - czytajcie i powielajcie - życzę zdrowego życia bez farmakologi ! ! !

    http://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_betuleco_-_wyciag_z_huby_brzozowej_cortex_betulae.html

  • Krzysztof Łabuzek 5 lat, 2 miesiące temu

    W PubMedzie, największej bazie naukowej na świecie hasło: "cortex betula" występuje w 5 pracach. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=cortex%20betula&cmd=correctspelling.

    Żadna nie potwierdza jej skuteczności. Przykro mi, ale to kolejny mit. Jak vilcacora. Albo preparaty z torfu.

    • Sandman 5 lat, 2 miesiące temu

      Panie Krzysztofie, odnośnie źródeł z PubMedu jest jeszcze to:

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15630849

      Co do betuliny - 5 lat temu uczono mnie o jej potencjalnym działaniu przeciwnowotworowym. Z tego co wiem niestety nie potwierdzono tego w pełni w badaniach klinicznych, niemniej jednak wiem, że jest modna w kręgach tzw. medycyny niekonwencjonalnej.

      Dziwi mnie też to, że póki co nikt nie wspomniał o kolejnym "cudownym" leku jakim jest amigdalina - obecnie całkiem u nas modna. Widać o tym co działo się w USA nikt u nas jeszcze nie słyszał.

      • Krzysztof Łabuzek 5 lat, 2 miesiące temu

        Panie Adrianie,

        jedna jaskółka wiosny nie czyni, zwłaszcza z 2004 roku. Proszę spojrzeć też na ten link - http://en.wikipedia.org/wiki/Publication_bias. Problem ten dotyczyć może zawsze 2 stron danego konfliktu, czy "sprzeczki" naukowej. Tarcia dotyczące finansowania i sposobów działania firm farmaceutycznych zawsze będą, bo tam, gdzie zarabia się pieniądze, tarcia są. Taka jest natura ludzka. Co do oceny betuliny, tak jak Pan słusznie zauważył, brak dobrych badań klinicznych, musimy na takie poczekać. O amigdalinie jest cała dyskusja i to w aż 2 zamkniętych już mitach. Pozdrawiam najserdeczniej i dziękuję za fajnego linka. O taką właśnie merytoryczną "przepychankę" chodzi :-)

        • Sandman 5 lat, 1 miesiąc temu

          Pełny tekst można znaleźć np tutaj:

          http://fiocco59.altervista.org/images/studi_effetti_chemio_5_anni.pdf

          Artykuł pochodzi co prawda z 2004 roku, ale dane na postawie których powstał są niejednokrotnie o wiele starsze i mają już ponad 10 lat.

          W przypadku niektórych nowotworów jest to spora przepaść, w przypadku niektórych już nie tak wielka, bo schematy leczenia jeśli chodzi o chemioterapię aż tak bardzo się nie zmieniły.

  • Piotr Pokrywka 5 lat, 2 miesiące temu

    Chemioterapia najpierw ratuje a potem zabija.

    http://www.rokor1.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1754%3Achemioterapia-ratuje-potem-zabija&catid=49%3Acommentary-and-analysis&Itemid=180

    • Krzysztof Łabuzek 5 lat, 2 miesiące temu

      „Chemioterapia najpierw ratuje, a potem zabija”. Szanowny Panie Piotrze, tak sformułowane zdanie to mit, pewien rodzaj próby delikatnej manipulacji. Wydźwięk artykułu, który Pan zacytował jest inny. Zachęcam do bardziej precyzyjnego wnioskowania. Proszę nie doszukiwać się teorii spiskowej producentów tej grupy leków. Ciekawe, co na takie twierdzenie odpowiedziałby Pan Kamil Durczok oraz setki tysięcy innych uleczonych.

      • 5 lat, 1 miesiąc temu

        Jedno pytanie ? czy jest Pan holistykiem czy aloptykiem ? czy organizm to całosc czy poszczegolne narzady , uklady itd..... czy potrzebne jest takie rozdrobnienie na specjalizacje a od tych specjalizacji nastepne matki córki....?

  • Krzysztof Łabuzek 5 lat, 1 miesiąc temu

    Historia nr 1.

    Od pewnego czasu coś Pana mocno a wyraźnie kłuje w klatce piersiowej. Co Pan pierwsze zrobi ? Idzie do kardiologa, no bo w klacie mamy przecież serce, ten bada, zleca ekg, ukg, badanie holterowskie i wysiłkowe, może grafię i mówi, że to nie serce. A Pana dalej kłuje. Idzie Pan do pulmonologa, bo ma Pan też płuca, ten bada, zleca RTG, spirometrię i mówi, to nie płuca. A może żołądek, może wrzody, może refluks? Może. Idzie Pan do gastroenterologa, on robi gastroskopię, posiew kupy i mówi, że to nie żołądek ani XII-ca. Hm, myśli Pan, to co to k… może w końcu być. Może kręgosłup ? Idzie Pan do ortopedy, on robi rtg i rezonans kręgosłupa i mówi, ze to nie kręgosłup. A może nerwoból. Neurolog. Badania. Nic. Ręce w końcu Panu opadają z bezradności i idzie Pan do psychiatry, bo lekarz rodzinny zasugerował, że w takim razie skoro nic Panu nie można znaleźć, to pewnie ma Pan coś nie tak pod głowicą. I psychiatra rozmawia, bada i stwierdza, że ma Pan depresję, a te bóle w klacie to jedna z wielu tzw. masek depresji. Daje Panu skierowanie na psychoterapię, doraźnie pomaga tabletką i bóle przechodzą. Czuje się Pan jak nowo narodzony. I myśli sobie Pan wtedy tak: Szkoda, że mamy tylu wąziusieńkich specjalistów, dobrych, ale wąziusieńkich, szkoda, że na początku swej drogi nie spotkałem jakiegoś holistyka, na przykład doc. Łabuzka. No cóż, też żałuję.

    Historia nr 2.

    Od pewnego czasu ma Pan bóle i zawroty głowy. Co Pan pierwsze robi ? Idzie do neurologa. Ten bada, zleca TK głowy, w którym wychodzi, że ma Pan małego tętniaka. Zleca Panu angio-NMR i stwierdza, że struktura jego jest mało stabilna i że trza go jakoś się pozbyć. Idzie Pan do neurochirurga. On bada, ogląda i mówi, że tętniak jest tak umiejscowiony, że nie można go usunąć klasycznie, czyli z zewnątrz. Najlepiej, holistycznie, gdyby Pan o siebie więcej dbał, nie palił, nie pił, miał niskie ciśnienie, dobry cholesterol i się nie denerwował, wtedy szansa, ze pęknie jest mniejsza. No i jest Pan w kropce. Co robić, na co Panu holistyczne ujęcie neurochirurga i neurologa ? Na szczęście jeden z nich ma kolegę ze studiów, który gdzieś w Polsce potrafi, jako jeden z nielicznych, wejść do głowy poprzez tętnicę szyjną i wyżej, coraz wyżej , aż najprawdopodobniej uda mu się wejść do tego tętniaka od środka, założyć sprężynkę, gąbeczkę, drucik, siateczkę, łotewer, a to spowoduje, że tętniak w odpowiednim miejscu wykrzepi, wyłączy się z krążenia i będzie Pan wyleczony. Ale stanie się tak dlatego, że ten jeden z kilku gości w Polsce (może radiolog inwazyjny?) od wielu lat nie zajmuje się niczym, tylko dłubaniem w trudnych tętniakach. Lekarz ten ma tak naprawdę Pana osobowość głęboko w nosie, Pan go w ogóle nie interesuje, jest Pan dla niego wyłącznie trudnym tętniakiem. I właśnie dlatego tylko on może Pana wyleczyć. I będzie Pan Bogu dziękował do końca życia, że istnieje doktor, który traktuje Pan przedmiotowo, a nie holistycznie.

    3. Obie historie są prawdziwe.

    • 5 lat, 1 miesiąc temu

      Dziekuje za tak obszerne ustosunkowanie sie... w skrócie odpowiem... Jesli idzie o przypadki ratujace na dana chwile życie zgodze sie co do przytoczonego tetniaka. Natomiast absolutnie nie do przyjecia jest ,że usuniecie tetniaka jest wyleczeniem. Jest to tylko usuniecie skutku. Natomiast cała reszta góry lodowej (przyczyna) jest poza zasiegiem farmakologi skomplikowanych terapii itd..... Skoro w organiźmie zachodzi okolo 1000 procesów biochemicznych na sekunde ( równolegle niezaleznie od siebie) to wtracanie sie w porzadek natury z farmakologią i uzasadnianie tego tajemniczymi nazwami i prawie wiedza tajemna stanowi o ogromie pychy stanu lekarskiego ( nie mówie o wszystkich). Zamiast poznawac mechanizmy biologiczne ,prawa natury i isc z nia na wspólpracę, tworzy sie falszywe teorie na uzasadnienie zgarniania bajonskich zyskow na ludzkich dramatach. Tak wyglada rzeczywistosc !!!!!!! Polecam film Mafia medyczna... Serdecznie zachecam...

      • Krzysztof Łabuzek 5 lat, 1 miesiąc temu

        Witam, cała przyjemność po mojej stronie, bimajgest, jak to mówią. Niestety jest Pan w błędzie. Usunięcie pojedynczego tętniaka jest, jeśli jest on pojedynczą, incydentalną i wyjątkową malformacją naczyniową jak najbardziej wyleczeniem. To on jest chorobą, bez względu na przyczynę z jakiej ta choroba powstała. Przyczyna mogła być miejscowa i dotyczyć mogła tylko tego danego miejsca. Rozumując Pana tokiem, usunięcie wyrostka robaczkowego z powodu jego ostrego zapalenia też nie jest wyleczeniem całkowitym? Mimo że nauka nie wie do końca dlaczego u jednych się on zapala, a u innych nie? Usunięcie zaćmy z soczewki u starszego człowieka tez nie jest wyleczeniem? Mimo, że nie znamy przyczyny tej choroby, a chory zaczyna widzieć jak nowo narodzony i widzi tak do końca życia? Co z tego, że nie potrafimy leczyć całej góry lodowej, ale niech Pan popatrzy, mimo macania tylko jej wierzchołka, ile dobra medycyna potrafi zrobić. Mój syn był wcześniakiem, gdyby nie leczenie rzeczonego czubka góry lodowej, gdyby nie „oszukańcze praktyki” farmakologów na OIOMie nie dożyłby do swojego, aktualnego, pięcioletniego wieku. Niech Pan będzie zatem honorowy, jak się Panu urodzi synek (albo córeczka) - wcześniak, i powiedzą Panu, że szanse są marne i pewnie nie dożyje do piątku (tak jak mnie powiedzieli), to bardzo proszę, niech Pan pozostanie wiernym swoim teraźniejszym twierdzeniom, niech się Pan nie miesza w „1000 procesów biochemicznych na sekundę”, niech się Pan nie wtrąca w porządek natury, niech Pan zrezygnuje z bajońsko drogich antybiotyków, które powstały wskutek bajońskich zarobków firm farmaceutycznych, niech Pan oleje pyszny stan neonatologów, niech Pan skarze swoje dziecko na śmierć. Niech Pan nie ogląda bredni. Niech Pan przyjedzie do mnie, pójdziemy razem na dziecięcy OIOM i oddział onkologii dziecięcej i zobaczy Pan "pychę stanu lekarskiego", "prawa natury", "mafię medyczną". "Serdecznie zachęcam". "TAK wygląda rzeczywistość", drogi Panie !!!!!!!!!!

        • Katarzyna Czekaj 5 lat, 1 miesiąc temu

          Super mocny text. Dziękuję.

      • Katarzyna Czekaj 5 lat, 1 miesiąc temu

        ...tak, tak....wszedzie "tajemnicze nazwy", "wiedza tajemna", "fałszywe teorie", "mafia medyczna".... tak, tak.....oczywiście.....

  • Damian Z 5 lat, 1 miesiąc temu

    Wszystkie leki na raka blokują koncerny farmakologiczne żeby miały setki tysięcy milionów zysku za morfiny i chemie

  • Krzysztof Łabuzek 5 lat, 1 miesiąc temu

    1. Chodzą takie plotki, ale pewności nikt nie ma. 2. Z tzw. "chemią" ewentualnie mogę się zgodzić, ale kasa za morfinę jest żadna, bo to tania substancja jak barszcz.

  • Doktor Zielonka 5 lat, 1 miesiąc temu

    Polecam wszystkim książkę "Skutek uboczny śmierć" John Virapen

  • Michał Kac 4 lata, 10 miesięcy temu

    Dr Peter Nelson i jego współpracownicy z Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle przeprowadzili badania z których wynika, że niektóre z preparatów stosowanych w chemioterapii wywołują raka. Analiza statystyk też często pokazuje, że leczenie którymi powszechnie stosowanymi preparatami daje rezultaty gorsze niż brak jakiegokolwiek leczenia. Na MedLine znajdziemy potwierdzone naukowo badania dotyczące leczenia czerniaka metodą Gersona, wynika z nich wyraźnie, że skuteczność jest sporo wyższa, niż ówczesnych preparatów. Np. w przypadku wczesnego stadium Gerson osiągał wynik 100% do 79% w przypadku medycyny konwencjonalnej, w czwartej fazie choroby były to wyniki 39% w stosunku do 6%. Co ciekawe nie przeprowadzono badań w kierunku innych nowotworów. Podobna kuracja byłą stosowana w klinikach doktor Budwig. Jednak mimo osiąganych rezultatów, nie przeprowadzono żadnych badań. Dlaczego ? Czy powodem jest brak zysków z takiej kuracji ?

    • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 10 miesięcy temu

      Nie, powodem są wyssane z palca wyniki badaczy.

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 10 miesięcy temu

    Proszę wkleić cytacje z PubMedu. Chętnie rzucimy okami.

    • Viola 4 lata, 10 miesięcy temu

      Proszę bardzo, panie Krzysztofie - skoro nie potrafił Pan sam tego znaleźć przez 2 tygodnie w PubMed - oto gotowy link do badań klinicznych terapii Gersona w czerniaku: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9359807.

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 10 miesięcy temu

    Potrafię znaleźć, ale wcześniej nie szukałem. Hildenbrand GL, Hildenbrand LC, Bradford K, Cavin SW. Five-year survival rates of melanoma patients treated by diet therapy after the manner of Gerson: a retrospective review. Altern Ther Health Med. 1995 Sep;1(4):29-37.

    Przeczytałem cały artykuł. Chciałbym, żeby tak było, jak piszą. Naprawdę chciałbym. Ale jeszcze tak nie jest. Niestety.

    Badanie jest niestety retrospektywne, oparte o bardzo nieliczne grupy (14-17 osób chorych na poszczególny stopień zaawansowania nowotworu), w części uzyskane wyniki nie są znamienne (np. p=2.56) o czym piszą sami autorzy, no i grupy badane nie są jednorodne (The cancer diet is individualized to meet the needs of every patient, but it does have uniform components).

    W badaniu popełniono wiele fundamentalnych błędów, z których wymienię tylko jeden, podstawowy. Porównywano uzyskane wyniki stosowania diety nie z placebo, jak to ma miejsce w rzetelnych, prospektywnych badaniach klinicznych, ani nie z konkretnymi chorymi stosującymi konkretną chemioterapię (nie poddano analizie retrospektywnej kto i czym się leczył, wg jakiego schematu w grupach "kontrolnych"), a co najciekawsze, uzyskane wyniki porównywano z już istniejącymi statystykami (Balch meta-analysis; Fachklinik Hornheide). Tak się nie powinno robić. To znaczy robić można, ale wyniki są do kosza. Myślę, że właśnie to przede wszystkim stanowiło o mizerii tego badania, dlatego żadne lepsze czasopismo nie zdecydowało się na publikację.

    Ciekawe jest jeszcze jedno. Mianowicie żadne późniejsze badanie kliniczne nie potwierdziło obserwacji tych Badaczy, nigdy i nigdzie.

    Ciekawe jest to, że 2 pierwszych autorów od 1995 roku nie opublikowało żadnego innego badania na świecie, żadnego, ani jednego. Ciekawe jest to, że powyższa praca jest jedyną (!) ich pracą w ich całym dorobku naukowym, a rzeczony cały ich dorobek naukowy to właśnie ta jedna, jedyna praca i to opublikowana w tak słabym czasopiśmie, jak Altern Ther Health Med. (IF 1.7).

    Ciekawe jest to, że wszyscy uczestnicy badania byli rasy Kaukaskiej, mimo, że badanie przeprowadzone było w Meksyku i to w dodatku przez lekarzy prywatnych, a nie na przykład przez badaczy uniwersyteckich.

    Autorzy pracują dla Gerson Research Organization i muszą promować skuteczność takiego leczenia, ale dobrze, że promują, bo dieta laktoowo, niskosodowa, wysokopotasowa i restrykcyjna w kalorie rzeczywiście jest bardzo zdrowa i godna propagowania. Czy nazywa się Gersona czy inaczej, to nie mam znaczenia. Na pewno warto ją stosować. Ale niestety z terapią czerniaka nie ma nic wspólnego. A szkoda.

  • Marcin 4 lata, 7 miesięcy temu

    Panie Krzysztofie, jakie jest Pana zdanie na temat skuteczności DCA?

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 7 miesięcy temu

    Własnych doświadczeń nie mam. PubMed też niezbyt dobrze się wypowiada w tym temacie. Ale za to „społeczeństwo“ wie, że to dobry, bo tani lek na raka, do którego dostępu bronią skorumpowane firmy farmaceutyczne we współpracy z najbogatszymi państwami świata. Oczywiście po to, aby nas, szarych obywateli wykończyć. Pisałem już o tym tutaj: http://pogromcymitowmedycznych.pl/blog/farmaceutyczny-inkrementalizm-nowy-porządek-świata-globalne-ocieplenie-illuminaci-masoneria-reptilianie-faceci-w-czerni/

    Ciekawe dlaczego Steve Jobs, Patrick Swayze ani Fidel Castro nie zastosowali tej "cudownej" substancji. DCA to taki "światowy" odpowiednik polskiego torfowego, antyrakowego preparatu prof. Tołpy. Pamiętam, jaki szał ogarnął nas w połowie lat 80-tych. Szkoda.

  • Marcin 4 lata, 7 miesięcy temu

    Dziękuje za informację, w teorie spiskowe nie wierze, ciekawi mnie tylko nie potwierdzona jeszcze skuteczność tego leku.

    Swoja droga wpisując w google jakiekolwiek hasło o chemioterapii można znaleźć 100tys. stron na których sugerują że to nie działa i powołują się na badania w USA i Australii, że tylko ok 2% osób przeżywa okres powyżej 5 lat.

    Brakuje jednak rzetelnych informacji na temat skuteczności leczenia tradycyjnego, są tylko cudowne metody alternatywne.

    Rozumiem że dużo zależy od typu choroby, zaawansowania itd. Czy jest Pan w stanie przybliżyć jak to rzeczywiście wygląda w Polsce?

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 7 miesięcy temu

    Ale co jak wygląda w Polsce ?

  • Marcin 4 lata, 7 miesięcy temu

    Jaka jest w Polsce skuteczność chemioterapii, czy jest to tak niska wartość ~2% ?

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 7 miesięcy temu

    Ja tematu nie śledzę. Myślę, że trzeba zapytać konsultanta krajowego z onkolgii (prof. Maciej Krzakowski). Osobiście mam przeczucie, że jest wyższa niż 2 %.

  • Joanna Bochenek-Olińska 4 lata, 6 miesięcy temu

    Istnieje forum onkologiczne - Dum spiro - spero, na którym można znaleźć bardzo dużo informacji nt choroby nowotworowej i wszelkich tematów z nią związanych. Podczas 2 miesięcy pobytu bliskiej mi osoby w IO w Gliwicach, nasłuchałam się opowieści umierających już, niestety, Pań, które rezygnowały z leczenia radykalnego wierząc, że niekonwencjonalne metody leczenia są skuteczniejsze. I bardzo żałowały swojej decyzji. Szkoda, że tak późno.

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 6 miesięcy temu

    Nie wiem jak to jest, ale wielu ludzi rzeczywiście bardziej wierzy "magikom" niż lekarzom. Może to jest po prostu rodzaj atawizmu.

Nowy komentarz