Dzień... a może i całe życie bez mięsa

Dodany 20.03.2013

Jakiś czas temu na portalu przetoczyła się dyskusja na temat mitu związanego z niejedzeniem mięsa. Czy niejedzenie mięsa może wpłynąć na pogorszenie naszego zdrowia? Czy można być zdrowym i nie jeść mięsa? I wreszcie czy warto nie jeść mięsa? W związku z tym, że z trójki naszych ekspertów tylko ja jestem, jak to drzewiej mówiono, jaroszem, nasz nieoceniony profesor in spe Krzysztof Ł. wypchnął mnie do odpowiedzi na to pytanie, okładając przy tym po głowie bezmiarem swojego intelektu, który na szczęście jest ciągle większy niż jego EGO.

Najpierw o mnie. Nie jem mięsa. Kiedyś w dzieciństwie zdarzyło mi się zjeść chyba wołowinę. Próbowałem też wtedy mięsa kurzego. Nie pamiętam jednak ich smaku. Jedyne co pamiętam to obrzydzenie, kiedy włókna mięśniowe wchodziły mi między zęby. To były przeżycia, do których z własnej nieprzymuszonej woli nigdy nie wrócę. Poniżej przytaczam garść faktów, które przemawiają za tym, żeby więcej nie obgryzać zwierzęcych kości, nie przegryzać ich chrząstek, nie mocować się ze ścięgnami, nie smakować cudzej krwi, nie napychać się tłuszczem innych. Dlaczego warto odstawić mięso?

  1. Ponieważ wegetarianie mają o 40% mniejsze szanse na rozwój nowotworu niż osoby jedzące mięso.
  2. Ponieważ w mięsie nie ma błonnika, który jest nam bardzo potrzebny.
  3. Ponieważ zwierzęta są karmione antybiotykami.
  4. Ponieważ hodowla zwierząt generuje 18% emisji gazów cieplarnianych, o 5% więcej niż wszystkie samochody i samoloty razem wzięte.
  5. Ponieważ do wyprodukowania jednego kilograma wołowiny potrzeba 2 i pół tysiąca (!!!) litrów wody, a do wyprodukowania kilograma jabłek niecałe 200 litrów, czyli 10 razy mniej.
  6. Ponieważ podczas połowów tuńczyka zabija się zwykle 150 gatunków innych ryb, które traktowane są jak śmieci i wrzucane z powrotem do oceanu.
  7. Ponieważ zwierzęta są żywymi istotami, które czują ból.

Czy bylibyście w stanie zjeść jutro na obiad swojego pieska Reksia i kicię Franię? Utuczyliście je, kochacie, więc dlaczego ich nie zjecie z miłości?

Mogę zrozumieć, że dzikie plemiona, jakie jeszcze żyją na Ziemi polują na zwierzęta po to, żeby przeżyć. Ale dlaczego my, światli ludzie Zachodu skazujemy miliardy zwierząt na ogromne cierpienie tylko dla naszej przyjemności? Nie potrzebujemy mięsa po to, żeby przeżyć. Jesteśmy syci i bogaci. I tacy zadowoleni z siebie, kiedy zwierzęcy tłuszcz spływa nam po brodzie, prawda?

Smacznego.

 

Komentarzy

  • Domi 4 lata, 8 miesięcy temu

    Wymienione powyżej argumenty nie są zbyt przekonujące i chyba wiesz, że w mięsie jest białko, potrzebne nam ludziom do życia, którego nie ma w roślinach i że błonnik nie zostaje przyswajany przez organizm, a jego jedyną funkcją jest poprawa perystaltyki jelit, do tego można dodać że ten cukier nie jest wskazany przy niektórych chorobach...

    I tak po za tym to rośliny też żyją i skąd wiesz, że nie czują bólu?

    • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

      Pierwsze słyszę, że zwierzęce białko jest nam potrzebne do życia. To jeden z największych mitów.

      Pytanie o to czy rośliny czują jest pretensjonalne i wypływa zawsze, kiedy komuś brakuje argumentów i ma tę samą wartość logiczną co pytanie: Skąd wiesz, że jest Bóg?

      • Jacek Kowalski 4 lata, 8 miesięcy temu

        To spróbuj pracować ciężko fizycznie na samych roślinach. Od dawna wiadomo,że nie białko lecz aminokwasy i źródło jest mało wazne,a jedynie ilość. Co nie oznacza,że mięso nie jest lepszym źródłem białka (tak wiem,że z roślin też można komponować posiłki, szczególnie znonosi się strączkowe z dużą zawartoscią białka i błonnika w okresach ciężkich treningów.) . Poza tym dla wielu jest zywczajnie smaczne.

        • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

          Trochę w tym racji jest. Socjolog mięcha może nie jeść, bo fizycznie przeca nie tyra :-) Ja kiedyś próbowałem diety Mojej Żony, ale wtedy mało nie zemdlałem podczas wakacyjnego ręcznego mieszania betonu. Muszę też przyznać tę ostatnią rację Panu Jackowi. W moim świecie istnieją dwie struktury, obok których nie jestem w stanie przejść obojętnie. Pierwsza to uprzednio wspominana już Żona, a druga to kilogramowa, gotowana wiele godzin w towarzystwie osolonej włoszczyzny, koniecznie lekko owłosiona, trzęsąca się na talerzu posmarowanym musztardą delikatesowa golonka. Muszę przerwać, nie dam rady o tym dłużej pisać.....

          • Kamil Mesjasz 4 lata, 8 miesięcy temu

            Ja pracuje fizycznie a od jakis 12 lat nie jem miesa. Nie mam jakiegos spadku energii, nie przejawiam roznic w pracy kolegow miesojadow. Ogrom sportowcow, nawet takich dyscyplin jak kulturystyka i bieganie osiagaja swietne wyniki na wegan diecie. Ogolnie jest tak ze na poczatku przestawienia na wege/wegan czuje sie pewna dziure, trzeba wiecej jesc poprostu bo pokarm szybiej przechodzi ;) Pozniej juz sie to stabilizuje. Mieso to poprostu fanaberia i jedyny w miare racjonalny argument za jego jedzeniem, to wlasnie smak :) Sam zawsze lubilem mieso, nadal mowie ze lubie, z tym ze nie jem bo to nielogiczne a przez to zbedne.

            • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

              Panie Kamilu, dziękuję za ten głos. Ma Pan całkowitą rację. Należę właśnie do tych osób, o których Pan pisze. Czynnie uprawiam sport. Biegam średnio 40 kilometrów dziennie i nawet nie chcę sobie wyobrażać jak mógłbym przebiec maraton mając czyjeś serce, nerki czy mózg w moim żołądku.

              • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

                40 kilometrów dziennie? Był taki, co się też umartwiał codziennie i został świetym. Szymon Słupnik się nazywał. Ale on 40 lat siedział na d... (właściwie na słupie), a nie biegał. A tak bajdełej to nie wiem, czy wiesz, że wysiłek fizyczny jest źródłem ogromnej ilości cytokin prozapalnych, które uszkadzają m.in. naczynia krwionośne i są źródłem ogromnego stresu dla naszego organizmu. Dlatego regularny i znaczny wysiłek fizyczny (zwłaszcza w Twoim, drogi Tomaszu, średnim już wieku) powinien podlegać rozumnej weryfikacji. Pamiętaj, że zwierzęta, które codziennie biegają żyją krótko. Długo żyją te, co nie biegają i nie jedzą mięsa. Chociaż to cię ratuje :-)

                • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

                  I dziękuję Krzysztofie za Twoją czujność i jak zwykle za ogromną troskę. Nie mogę tego wzruszenia w sobie pomieścić, chyba pójdę pobiegać...

                  Jak mawiała moja 80-letnia profesorka matematyki: "Moja dewiza życiowa - to żyj szybko, umieraj młodo". I to jest dla mnie wzór do naśladowania.

                  Poza tym marzę, żeby zagrać z Tobą w squosha, w podziękowaniu za wszystkie wzruszenia z Twojej strony. Krótkie piłki, to specjalność tej dyscypliny :-)

                  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

                    Moja 97-letnia Babcia, gdy ją pytam - Jaka jest Twoja dewiza Babciu, żeby tak długo i w takiej doskonałej formie dożyć prawie sety? A ona odpowiada wtedy: Żyj wnusiu powoli, bardzo powoli, a umieraj późno, bardzo późno. Tak jak ja. Widok z 97 piętra jest cholernie lepszy, w porównaniu do tego, na przykład z 40-go piętra. PS: A w squosha nie gram. Im mniej sportu, tym lepiej. Jak Churchill. Szczycę się tym, że nigdy w życiu, dobrowolnie, ale to nigdy nie dotknąłem żadnej, ale to żadnej piłki. Tylko do metalu ;-)

              • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

                Małe sprostowanie - nie biegam tyle w ciągu dnia, tylko w tygodniu! :-)))

                • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

                  Jezu, dobrze, że to wyjaśniłeś, bo poczułem się przy Tobie stary i zniedołężniały...

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

    Drogi , a Zacny Przyjacielu Mój Jaroszu. Zgadzam się z Tobą w 100%. W swej praktyce poradnianej nie spotkałem nigdy poważnie chorego Jarosza, jeśli przychodzą, to tylko z jakimiś "duperelami" uwarunkowanymi genetycznie, których ani oni, ani ja nie mogę zmienić. Moja Małżowinka od 25 lat nie bierze do ust żadnego mięsa - ech... :-( , córka i syn też w zasadzie nie jedzą, jem tylko ja, dwa nasze koty i pies. I wszyscy są zdrowi, poza tymi trzema ostatnimi osobnikami.

    Mięsa warto nie jeść zbyt dużo, uważa się, że jak ktoś musi, to najwyżej 2 x tyg.

    A tak bajdełej, to wydaje mi się Mój Drogi Przyjacielu, że Twoje traumatyczne doznania z dzieciństwa, związane z wchodzeniem włókien mięsnych między zęby wynikają pewnikiem z wady zgryzu, którą posiadałeś i/lub jeszcze posiadasz. Już zapomniałem wrażań z naszego ostatniego pocałunku, więc mi się obraz Twej jamy w mojej pamięci nieco zatarł. Ale może to i lepiej. Jak się ma zdrowo i prawidłowo anatomicznie ustawione zęby (istota części stycznych), a braków w ww. się nie posiada, to włókna nie wchodzą. A jeśli tak nie masz, to zapraszam (www.labuzek.com).

    Całuski. Fuuuuuj.......

  • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

    Krzysztofie, mój zgryz, podobnie jak cały ja, jest perfekcyjny. Nie możesz pamiętać go organoleptycznie, bo bardzo dobrze się prowadzę i nie całuję się z byle kim. W ogóle z nikim, bo to przecież niehigieniczne, prawda? Dziękuję za kontakt do Twojej cudownej małżonki. Niewątpliwie kiedyś skorzystam, jak będziesz na zagranicznej konferencji. Skonsumujemy razem... sałatkę z dyni i banana :-)

    • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

      ...i jak Cię tu nie kochać :-)))))

  • Michał Przybylski 4 lata, 8 miesięcy temu

    Frania była pyszna, Reksio trochę żyłowaty ale do przełknięcia... A tak poważnie to co ma ilość wytwarzanego gazu cieplarnianego i ilość zużywanej wody do naszego zdrowia? Ludzie wyewoluowali jako istoty wszystko-żerne patrząc chociażby po budowie naszej szczęki i układu pokarmowego więc skoro natura nas przystosowała do jedzenie i mięsa i warzyw/owoców/zieleniny to chyba coś jest na rzeczy. Uważam że do zdrowego rozwoju człowieka potrzeba różnorodnej diety na którą składają się rośliny oraz mięsa (rybie i zwierzęce) w proporcjach uwarunkowanych indywidualnym apetytem i potrzebami organizmu. Skazywanie się na jedzenie tylko jednego rodzaju jedzenie nigdy nie zapewni, w odpowiedniej ilości, wszystkich potrzebnych do życia substancji.

    • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

      Szanowny Panie Michale,

      Na całą wodę, którą mamy na Ziemi, tylko 0,6% nadaje się do picia. I to ją zużywamy do produkcji wołowiny i jabłek. Jabłka wodę nam oddają, wołowina już nie. Pytanie o wpływ gazu cieplarnianego na zdrowie człowieka chyba nie wymaga szczególnego wyjaśnienia. Proszę zapytać każdego znajomego astmatyka jak mu się oddycha tym wspaniałym powietrzem złożonym z bąków tysięcy nieszczęśliwych, źle odżywionych i zestresowanych krów.

      • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

        Brawo, brawo. Moja szkoła. Obawiam się jednak, że z prawdą naukową (nie socjologiczną) może się to jednak "z letka" mijać. Ale w tonie utrzymanym jest przepięknym, gratuluję :-)

        • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

          No i miałem rację. Znowu Tomku nabroiłeś :-)))

      • Michał Przybylski 4 lata, 8 miesięcy temu

        Co do formy zużycia wody zdatnej do picia (0,3%zasobów na naszej planecie) to obawiam się że się Pan myli mówiąc że całość jest zużywana do produkcji żywności, ponieważ najwięcej zużywa przemysł i to ten ciężki nie związany z produkcją żywności, a my ludzie marnujemy olbrzymie ilości wody do mycia siebie i naszego dobytku.

        Jeśli chodzi o gazy cieplarniane i ich wpływ na nasze zdrowie to nie muszę nikogo pytać o ich wpływ sam mam astmę i wiem że nie mają żadnego wpływu na nasze zdrowie, wpływ na nasze zdrowie mają cząstki stałe zawieszone w powietrzu zarówno te wytwarzane "w kominach fabryk" jak i te wydalane z rur wydechowych samochodów napędzanych silnikiem diesla. Gazy cieplarniane mają wpływ na nasz klimat a największym ich producentem są wulkany (nie ludzie), jedna średniej wielkości erupcja wulkanu generuje więcej zanieczyszczeń do atmosfery niż cała ludzkość w ciągu roku, a wszystkich wybuchów wulkanów jest kilka tysięcy rocznie (odsyłam tu do artykułu: Ben G. Mason, David M. Pyle, Clive Oppenheimer. The size and frequency of the largest explosive eruptions on Earth, Bull Volcanol, 2004, 66, 735–748). Oczywiście nie da się ukryć że najwięcej gazów cieplarnianych generowanych przy udziale ludzi pochodzi z odchodów bydła hodowlanego jednak ma to minimalny wpływ nawet na zmiany klimatyczne, natomiast to że PR organizacji pro ekologicznych utarł w naszych umysłach przekonanie że to nasze działanie stoi za zmianami klimatu a nie natura nie mogę nic poradzić.

        I na koniec chciałem Panu powiedzieć że astmatykom zaleca się wdychanie krowich bąków ponieważ lekarze od lat wysyłają ich na wieś gdzie jest powietrze "wolne" od pyłów za to przesycone zapachami związanymi z wytwarzaniem tychże gazów. A w to skąd u ludzi bierze się taka przypadłość jak astma nie będę wchodził bo to jest temat na osobną dyskusję.

        • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

          Panie Michale, co do gazów zgoda, niemniej krowy mają w tym swój ogromny udział, o którym pisałem.

          Takiej wsi, na którą się Pan powołuje, niestety już nie ma :-( Piszę o farmach, na których w boksach obłożonych białymi kafelkami stoją rzędem krowy w liczbie kilkuset sztuk, które nigdy nie poczuły smaku świeżej trawy.

          I szczerze współczuję astmy. Tak mało się o tym pisze, a tak wielu ludzi ona dotyka.

  • verra g 4 lata, 8 miesięcy temu

    Skoro możemy jeść wszystko, to równie dobrze możemy eliminować z naszego jadłospisu to czego nie lubimy. Każda dieta jest eksperymentem i czas pokaże jaki będzie miała wpływ na nasze zdrowie. Niejaka Pani Kerry Trebilock wcina gąbki do mycia naczyń, jakoś żyje i wygląda całkiem zdrowo i atrakcyjnie.

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

    Nie znam kobiety, ale jeśli je takie używane, co to na sobie mają resztki z garów, a w sobie całą ruszającą się biocenozę, to pewnie można na tym wyżyć. Ale jak wcina takie nowiuteńkie z Lidla, to długo nie pociągnie. W sensie życia, oczywiście.

    • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

      Myślę, że ta szorstka strona musi niewiarygodnie sensualnie drapać w przełyk... :-)

      • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

        ...również przy wychodzeniu ;-)

  • Alegzandre 4 lata, 8 miesięcy temu

    Ech,słowa Pana Tomka są bardzo przekonujące i przerażające z drugiej strony,bo te 2 tysiące litrów wody robi ogromne wrażenie...ale jest jeszcze druga strona medalu jak zrezygnować z czegoś co od tysięcy lat jest podstawą naszego żywienia i smakuje całkiem zacnie,jak się dobrze przyprawi ;). I do tego odwieczne słowa Naszych Mam na stękanie dziecka:"Mamo już nie mogę zjeść obiadu"

    -"Dobrze,dobrze to zostaw ziemniaki,ale mięso to koniecznie zjedź". Chyba jesteśmy od małego wychowywani w kulcie jedzenia mięsa,jako niezbędnego składnika naszej diety i potem powielamy te wzorce wyniesione z domu,czyli schabowy w niedzielę na obiad-zatem może jedzenie mięsa to propagowanie jakiejś dziwnej tradycji,która została nam wpojona dawno temu?

    • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

      Na szczęście wzorce można zmieniać :-) Kwestia chęci i siły. Rodzina szybko się przyzwyczaja, a po jakimś czasie zaczynają gotować przepyszne wegetariańskie potrawy na naszą cześć :-) I co ciekawe, nigdy nie mam ich dla siebie. Wszyscy ich próbują, "zmęczeni" mięsem. Zachęcam do zmiany :-)

      • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

        Mięsem nie da się "zmęczyć", ale soją i owszem. Moja Małżowina przeca nie je mięcha, a próbuje soję przyrządzić, jak na przykład tatara. Męka niewyobrażalna. Przełknąć się nie da, ale wyraz twarzy mam niczem przeszczęśliwy pokerzysta.

        • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

          :-))) Nie, nie, to ja się tak nie męczę. Soja i tofu (których też nie jem) są dość paskudne, przyznaję Ci rację. Ostatnio ubawiło mnie menu jednej ze stołecznych wegetariańskich restauracji. Stało w nim, jak drzewiej mówiono, mniej więcej tak: Mielone z soi, Gulasz z tofu, Soja de volaie... :-))) Odpuściłem sobie to jedzenie.

  • Jacek Kowalski 4 lata, 8 miesięcy temu

    Jeśli już o środowisku można to mono-uprawy również je niszczą. Natomiast uzupełnianie witaminy b12 pociąga za sobą zanieczyszczeni środowiska (plastkiem) i niekonieczenie suplementacja przez każdego jest wskazana (i nie do końca jestem pewien czy skazywanie się na suplementy jest "dobrym" sposobem żywienia). W mięsie jest wiele związków, których nie znajdzie się w roślinach i na odwrót np. niektóre peptydy, kwasy tłuszczowe czy związki jak kreatyna itp. Spożywając rośliny też jesteśmy narażeni na wiele nieporządanych subastancji tj. pestycydów, antyodżywczych czy genetycznie modyfikowanych roslin (soi czyz kukurydzy, które w przypadku tej ostatniej stanowi problem przez sposób zasiewu). Wystarczy,że ktoś zgubi kilka ziarem i modyfikowane nasiona "zarażają" zdrowe, problem ten występuje np. w meksyku) itp. Pasza zwierząt nie nadaje się dla ludzi. Natomiast badania nad spożyciem wszystkożernym ,a roślino nigdy nie porównywały dbających o siebie wszystkożerców z takowymi roślinozercami (a wiadomo ,że większość wegetarian jest świadoma iż trzeba w specjalny sposób się żywić i zwykle dba o siebie.) Należało by robić badania właśnie pod tym kontem. Osoby odżywiające się mięsem (czystym chemicznie, nie "pompowanym" soją, lekami czy innymi tego typu rzeczami), powinny być badane pod kontem prowadzenia się i osoby roślinożerne. Natomiast argument z wodą to jakieś nieporozumienie. Może rośliny oddają wodę. Zwierzęta dają za to dużo mięsa, gdzie wcale wiele nie trzeba go spożywać,bo tutaj jest problem nadkonsumpcji. Woda natomiast w przyrodzie nie ginie. Zwierzęta dają również jajka, mleko. Badania jednoznacznie wskazują ,że są ludy żywiące się również z nastawieniem na mięso i żyją rownież zdrowo. Poza tym zaprzestanie hodowli zwierząt nie spowoduje tego,że np. w Afryce ludzie przestaną głodować. W tych rejonach jest problememem, to iż nie wspiera się rolników. Jeszcze większym natomiast, to iż nadprodukcja roślinna pokarmu z np. USA jest wysyłana w te rejony co powoduje "niszczenie" tutejszych rolników,albo niskimi cenami takiej żywności,albo rozdawnictwem za darmo. Dodatwowo transport nie jest idealny i wiele osób przez tą żywność choruje. Również roślinożercy narażeni są na wiele niedogodności jak osteomalacja, biegunki, zaburzenia miesiączkowania, krzywica, niedokrwistość megaloblastyczna (zanotowane u dzieci wegetarian) czy pare innych. Również kwasy pochodzenia roślinnego mogą powodować stany zaplane (omega6) przy niedoborze (omega3) i ryby są ich lepszym źródłem, mimo iż w roślinach dostępny jest ALA (choć to nie do końca to samo i ma swoje inne funkcje) Nie róbmy z danego żywienia sposóbu idału ,bo takiego nie ma. Człowiek chce być wege ,niech będzie,ale nie rozumiem dlaczego ma być to najlepszy sposób żywienia.

  • Jacek Kowalski 4 lata, 8 miesięcy temu

    Ciąg dalszy.

    Żywności jest wystarczająco na świecie i nie jest prawdą ,że przejście na wege zaraz spowoduje lepszy stan zdrowia ludności czy uratuje przed głodem. Mamy większe problemy ze spalinami, które zwiększają zależność między nowotworami czy alergiami, mamy problem z żarówkami energooszczędnymi, gdzie w niedługim czasie rtęć zawarta w nich może być ogromnym problemem ,również w składowaniu czy choćby plastyfikatorami w środkowisku sprzyjącjącymi również przez symulacje szybszego rozwoju u dziewcząt rakowi piersi czy u chłopców opóźnieniem dojrzewania, zmniejszoną płodnością czy mniej utrudnionym rozwojem cech męskich. Natomiast człowiek jest wszystko żerny i świadczy o tym budowa układu pokarmowego, osadzenie oczu (z przodu tylko u drapieżników) i wiele innych cech. Więc pozostawiam sposób żywienia jedynie w sferze wyboru podyktowanego różnymi przekonaniami, jednak bez narzucania, gdyż można żyć zdrowo i prowadzić zdrowy tryb życia w obu przypadkach.

    • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

      Niestety problemu głodu nie rozwiążemy. Jeść powinniśmy przede wszystkim zdrowo. A za moimi argumentami dotyczącymi niejedzenia mięsa skrywa się jeszcze coś, o czym Pan napisał. Nie jesteśmy drapieżnikami, więc dlaczego zabijamy na tak masową skalę w tak niehumanitarny sposób? Jednak to temat na inną dyskusję i na inny blog. Pozdrawiam.

      • Jacek Kowalski 4 lata, 8 miesięcy temu

        Nasza fizjologia jak najbardziej wykazuje cechy drapieżników. Natomiast zabijanie idzie w parze zapewne chęcią zaspokojenia głodu. Natomiast sposób w jaki się to robi to już raczej inna kwestia. Lecz przy produkcji roślin ten proceder również następuje (kwesti zabijania zwierząt).

        • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

          Zgadzam się z tym, że problem głodu istnieje i wiele osób na świecie musi jeść mięso, żeby przeżyć, ale nie dam się przekonać, że miliardy sytych aż do przesady ludzi przesiadujących w funcy restauracjach nad stekami, robią to bo nie mieli innej alternatywy zaspokojenia głodu.

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

    Czemu na inny blog. O humanitarnym zabijaniu już przecież rozmawialiśmy: http://pogromcymitowmedycznych.pl/blog/one-way-ticket-za-4-tys-euro-czyli-o-tym-jak-mo%C5%BCna-godnie-%C5%BCy%C4%87-a-i-umrze%C4%87-podobnie-a-wiedzia%C5%82-o-tym-ju%C5%BC-grecki-b%C3%B3g-%C5%9Bmierci-tanatos-kt%C3%B3ry-nie-by%C5%82-wcale-taki-z%C5%82y-a-kumple-wo%C5%82ali-do-niego-eu-czyli-dobry-czyli-eutanatos/

    • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

      No tak, znam ten post, ale ja piszę o niehumanitarnym zabijaniu. Odzieraniu zwierząt żywcem ze skóry, łamaniu im kończyn przed zabiciem, wieszaniu na hakach, kiedy są jeszcze żywe, transporcie kilkadziesiąt godzin w ścisku, kiedy padają bez wody z wycieńczenia. Ty piszesz o łagodnej śmierci. Taka jest w przypadku uboju zwierząt nieobecna. Swoją drogą wiadomo co się dzieje z lekarską ustawą o zaprzestaniu uporczywej terapii?

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

    Uporczywie grzęźnie. Zbyt wielu nieprofesjonalnych nielekarzy nad nią debatuje, którzy nigdy nie siedzieli w nocy przy łóżku umierającego. Myślę, że Bronisław ustawy nie podpisze, bo bardzo straciłby na popularności w tak katolickim, jak nasz, Kraju.

    • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

      To strasznie przykre. Obawiam się, że możesz mieć rację.

  • Zbyszek Leś 4 lata, 8 miesięcy temu

    Temat komentowany do bólu. Ale jako, że mnie wcześniej tu nie było, to dołożę coś do siebie.

    Ponieważ wegetarianie mają o 40% mniejsze szanse na rozwój nowotworu niż osoby jedzące mięso - Na jakiej podstawie Pan tak sądzi? Mogę prosić o źródło? Ja znam jedno takie badanie ale tam niestety błędy związane metodami są widoczne gołym okiem nawet dla mnie. Ciekawe czy to to samo na którym Pan się opiera.

    Ponieważ w mięsie nie ma błonnika, który jest nam bardzo potrzebny - ale przecież mięsożerca może jeść warzywa. Nawet powinien. Ja jem bardzo dużo.

    Ponieważ zwierzęta są karmione antybiotykami - nie wszystkie, nie wszędzie. Ale zgoda, to jest problem. I jak nie stara się bardzo, to na 99% mięso z takich hodowli trafia na talerz.

    Ale ważniejsze, dla mnie przynajmniej, jest co innego.

    Jest bardzo trudno utrzymać dietę opartą na roślinach, która faktycznie będzie zdrowa i będzie dostarczać składników rozsądnych proporcjach. Dla mnie to oznacza, że: nie jem żywności przetworzonej, nie jem cukru, nie jem zbóż.

    A co do kwestii etycznych, to te argumenty zupełnie do mnie nie trafiają. Dlatego nie komentuję ich. Wiem, że wiele osób właśnie przez nie decyduje się na bycie wege. Szanuję, ale nie podzielam.

    A trochę zbaczając. Co zrobilibyśmy z tymi wszystkimi zwierzętami, których byśmy nie zjedli, gdybyśmy nagle wszyscy zaczęli ich nie jeść? Bo drapieżników nie ma na tyle, żeby ten problem za nas rozwiązały. A gdyby z czasem ich przybyło (drapieżników), to zaczęłyby stanowić zagrożenie dla nas - ludzi. Może jednak lepiej jedzmy mięso.

    I jeszcze jedno. Może nawet nadawałoby by się na mit. Z życia wzięte. Jak jemy jajka, to nie zabijamy małych kurczaczków. Nie z każdego jajka się takowy wykluje. Niestety nie wszyscy o tym wiedzą. W tym jarosze.

    • Kamil Mesjasz 4 lata, 7 miesięcy temu

      Przede wszystkim zwierzeta ktore jemy, nie sa zwierzetami naturalnymi. Zostaly wytworzone przez nas, w wyniku doboru sztucznego. Powoduje to wytworzenie dodatkowego cierpienia, ktore normalnie by nie zaistnialo. Oczywiscie, gdyby rozpatrywac scenariusz takie ze nagle wszyscy przestaja jesc mieso, to nasz powinnoscia byloby utrzymanie ich do konca zycia i nie rozmnazanie. ale takie zmiany sa stopniowe a nie punktowe, wiec pewnie poprostu ich liczba by sie zmniejszala, tak jak zapotrzebowanie.

      rezygnacja z jaj nie jest efektem tego ze zabijamy embrion kurczaka, bo takich w jajkach sklepowych nie ma. chodzi o traktyowanie kur, niosek. hodowle klatkowe, ogolnie wykorzystywanie zwierzat do rzeczy nam zbednych. Utrzymanie diety nie jest trudne, przejawia Pan jakies stereotypowe mitologiczne przekonanie :) polecam przeczytac np wpisy Toma Widlaka z tego oto tematu:

      http://pogromcymitowmedycznych.pl/myth/138/wegetarianizm-jest-zdrowy//#comment_13697

  • Agnieszka O. 4 lata, 8 miesięcy temu

    wydaje mi się, że kwestia niejedzenia jajek odnosi się nie do obawy o zabicie niewyklutego puszystego ptaszka, tylko ze sprzeciwu wobec traktowania niosek.. w sieci jest dużo informacji na ten temat, jak wyglądają fabryki jaj i jaki los czeka biedne kwoki.

  • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

    Tak, zgadzam się. Wegetarianie jedzą jajka i przetwory mleczne. To weganie jedzą tylko owoce i warzywa, a wśród nich są witarianie, którzy jedzą tylko owoce i warzywa, które nie były poddane obróbce termicznej oraz frutarianie, którzy jedzą tylko te owoce i warzywa, których zerwanie czy wyrwanie nie spowoduje "śmierci" rośliny.

    Natomiast dla wegetarianina jest ważne, żeby jeść te jajka, które są co najmniej z tzw. wolnego wybiegu, a najlepiej żeby były od tzw. kury grzebiącej, szczęśliwej, która bawi się z kogutem w grę "Złap mnie" :-)

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

    Każdy lubi sobie czasem pogrzebać, ale muszę się szczerze przyznać, że akurat tej gry nie znam. Nauczysz mnie kiedyś ?

  • Tomasz Sobierajski 4 lata, 8 miesięcy temu

    Krzysztofie! Ty taaaaki Kogut nie znasz tej gry? Nie wierzę Ci. Znów kokietujesz.

  • Krzysztof Łabuzek 4 lata, 8 miesięcy temu

    No dobra, skłamałem. Znam.

  • Jarek Litwin 3 lata, 9 miesięcy temu

    Nasze geny są "stworzone" do jedzenia mięsa bo od paleolitu jemy mięso i uważam że dieta paleo jest najbardziej zdrowa. W końcu jemy mięso od milionów lat i nagle przestać jeść mięso? A jak ktoś się brzydzi wątróbki albo ma obrzydzenie że musiałby biegać z obcymi nerkami na przykład to jest to tylko uwarunkowane kulturowo a nie biologicznie. Jeśli mamy na myśli mięso to zapominamy że mięso to nie tylko mięśnie ale także podroby w których wstępują zdrowe tłuszcze omega-3. Także Paleodieta jest najlepsza bo do takiej diety przystosowała nss ewolucja przez miliony lat a człowiek jest wszystkożerny !!

  • Krzysztof Łabuzek 3 lata, 9 miesięcy temu

    Straszny ze mnie ignorant. Nie wiem co to za dieta, ale zaraz sprawdzę.

    • Krzysztof Łabuzek 3 lata, 9 miesięcy temu

      Suuper dietka ! Ale czemu nie wolno jeść fasoli ? A co z jajkami ?

      • Marcin Ślawski 3 lata, 8 miesięcy temu

        Strączki są zabronione ze względu na dużą zawartość lektyn - substancji antyodżywczych. Ja jestem żywym przykładem jakie szkody te niewinne strączki mogą wywołać. Lata chodzenia po lekarzach, gdzie wszyscy stwierdzali że jestem zdrów jak ryba. A nie byłem. Uporczywe bóle brzucha, rozkojarzenie, ciągłe zmęczenie. Aż pewnego pięknego dnia zdecydowałem się na eliminację jedzenia niepaleo (strączki i zboża) i stał się cud. Po kilku tygodniach problemy zniknęły i już nie wracają. Tzn. wracają jak tylko zjem coś zbożowego lub strączki (tu trzeba kilka dni, żeby samopoczucie się pogorszyło, w przypadku zbóż wystarczy jeden dzień). Nabiał też wyeliminował i skończyły się problemy ze zgagą. Fanatykiem diety nie jestem i stosuję mniej więcej przelicznik 80:20%. 80% to jedzenie paleo, a 20% nie paleo (poza strączkami i zbożami bo tego nie jem wcale).

        Jaja jeść można. Dieta nie zabrania. Ja osobiście polecam bo na tej diecie czuję się świetnie. Generalnie w Polsce nie jest tak łatwo utrzymać tej diety jak za oceanem, gdzie jest cała masa gospodarstw faktycznie ekologicznych. U nas jest mało. Choć ja takowych dostawców znalazłem i staram się kupować mięso od krów jedzących trawę, kuroki bez antybiotyków, świeża dziczyzna czy warzywa bez pestycydów. Może nie wyglądają za dobrze, ale za to jak smakują.

Nowy komentarz