Czy szare mydło jest dobre do włosów?

Czy lepiej stosować zwykłe szare mydło bez dodatków niż szampony do włosów ze sklepu?

obalam potwierdzam riposta

Próby weryfikacji mitu (2)

18.03.2014 przez Damian Z - Inny: Ratownik Medyczny/Student Pielęgniarstwa
potwierdzam

zalety szarego mydła :

-rozchyla łuski włosowe (co sprzyja wnikaniu odżywczych składników z maseczek)

-włosy rosną szybciej

-nie uczula

- nie zawiera sztucznych barwników i substancji zapachowych

-jest naturalne

24.07.2014 przez Karolina Malon - Pielęgniarka: Pielęgniarka i blogerka
obalam

Mydłem nie powinno się myć włosów, a jeśli już, to po myciu należy włosom przywrócić ich właściwe, kwaśne pH - wykonując płukankę z dodatkiem octu lub soku z cytryny. Jednak taka "zabawa" wiąże się z podnoszeniem łusek włosa, które potem należy domknąć, co może prowadzić do ich szybszego niszczenia. Wszystkie chyba kobiety farbujące włosy wiedzą, jak niszczące mogą być farby, a jest to nic innego, jak chemiczne podnoszenie łusek w zasadowym pH i wtłaczanie pod nie "na siłę" sztucznego barwnika. Dołączone odżywki mają za zadanie zminimalizować szkodliwość tego procesu, "domykając" łuski włosa, a domknięte łuski to wygładzenie i zwiększony blask włosów, które tak lubimy ;) Z czasem jednak pojawia się "sianko" i puch, a skąd, to już chyba każdy sobie powie - łuski włosa to nie żaluzje, które możemy w nieskończoność podnosić i opuszczać. W końcu zaczynają się odchylać, włosy łatwiej tracą i chłoną wilgoć, przez co się puszą. Kolor szybciej się wymywa, płowieje, a my znowu sięgamy po farbę i koło się zamyka. Potem włosy zaczynają się rozdwajać, kruszyć i... koniec już znacie.

Dlatego nie polecam nigdy stosowania mydła na włosy, co najwyżej okazjonalnie. Jeśli już traktować włosy mydłem, to jedynie specjalnymi kosmetykami ziołowymi, przeznaczonymi do włosów (np. indyjska SESA) i pod warunkiem przywrócenia niskiego pH po myciu. Mydło również ma silnie zasadowe pH, nienaturalne dla włosów i skóry głowy, jak i zresztą dla skóry całego ciała. Tyle jest dobrych szamponów na rynku, które są delikatniejsze dla Waszych włosów, a jeszcze dochodzi ten mydlany osad ;) Generalnie: mydłu na włosy mówimy NIE.

PS. To określenie szampony ze sklepu bywa mylące, bo da się kupić zarówno szajs, po którym dostaniemy najwyżej łupieżu, ale możemy również kupić kosmetyk, który będzie służył naszym włosom.