Żucie gumy do żucia jest zdrowe

Fakt faktem, guma do żucia neutralizuje Ph w jamie ustnej, wzmacnia szkliwo, oczyszcza oddech - i jest bez cukru. ALE - słodziki sztuczne, czyli np. aspartam czy acesulfam-K to rakotwórcze substancje. Czy zdrowe jest zatem żucie gumy i czy ew. istnieje jakaś zdrowsza wersja gum do żucia?

Próby weryfikacji mitu (3)

29.08.2012 przez Magda Chętnik - Student medycyny:
obalam

Czytałam gdzieś, że żucie gumy może powodować przerost ścięgna żuchwy, a w wyniku tego problemy ze szczęką, więc chyba nie jest to zbyt zdrowe.

14.09.2012 przez Monika Leżańska - Inny: dociekliwa
obalam

Dla higieny jamy ustnej żucie gumy faktycznie może mieć pozytywne skutki. Jednak przeżuwanie (czyli także żucie gumy) powoduje wydzielanie soków trawiennych w żołądku - żołądek przygotowuje się na przyjęcie pokarmu. Nałogowe żucie gumy albo żucie między posiłkami może prowadzić do nadmiernego wydzielania kwasu żołądkowego, a to np. do powstania wrzodów żołądka lub innych problemów z trawieniem. Źródło: książki dr Michała Tombaka

15.09.2012 przez Grzegorz Jania - Student: Protetyka dentystyczna
obalam

Żucie gumy to istna siłownia dla mięśni poruszających żuchwę. Nadmierne, wręcz nałogowe żucie gumy prowadzi do wzmocnienia tych mięśni (co nie jest pożądane), przeciążenia stawu skroniowo - żuchwowego a także do ścierania się zębów. W przypadku zębów po leczeniu kanałowym (są słabsze) może prowadzić do ich złamania (części lub całości korony). Zdrowe zęby też mogą ulec przeciążeniu lub złamaniu. Ponadto wpływa na wydzielanie kwasów żołądkowych. Osobiście polecam noszenie malutkiej buteleczki z płynem do płukania ust (często dodawane jako gratisy do większych płukanek). To mój sprawdzony i niezawodny sposób na świeży oddech.

30.09.2012 przez Krzysztof Łabuzek - Lekarz: Dr hab. n. med.
potwierdzam

Mit ten jest dość  złożony, trudno bowiem zdefiniować pojęcie "żucie gumy“. Większość społeczeństwa gumy nie żuje, lub robi to jedynie sporadycznie. I w takim przypadku trudno mówić o jakiejkolwiek wpływie na morfologię żwacza czy ogólnej szkodliwości. Nawet, gdyby zawierała ona substancje nie do końca obojętne dla zdrowia. Natomiast są ludzie, szczególnie nerwowe osobniki, którzy z gumą do żucia się nie rozstają. Tylko noc stanowi dla nich wytchnienie. I u takich ludzi istotnie można zaobserwować przerośnięte mięśnie żwacza, podobnie jak u ludzi, z tzw. bruksizmem, czyli tych, którzy co noc zgrzytają zębami lub zaciskają je w ciągu dnia.

Guma do żucia rzeczywiście neutralizuje niskie pH w jamie ustnej, zwłaszcza po posiłkach kwaśnych,  co niewątpliwie ma zbawienny wpływ na tzw. kariogenezę, czyli na tworzenie się próchnicy. Fakt ten znany jest i opisywany powszechnie w podręcznikach dla lekarzy dentystów. A jak nie mamy próchnicy, a przede wszystkim paradontozy, to i oddech nasz jest istotnie świeższy. Główną przyczyną nieświeżego oddechu jest obecność kamienia nazębnego, którego pozbyć możemy się wyłącznie u dentysty oraz zalegające resztki pokarmowe w przestrzeniach międzyzębowych, które usuwamy czyszcząc zęby nicią dentystyczną.

Żucie gumy jest zdrowe na pewno w aspekcie neutralizacji kwasów, które atakują szkliwo bezpośrednio po spożyciu posiłku, szczególnie posiłku bogatego w silnie kwasotwórcze węglowodany. A mniej kwasów, to mniejsze odwapnienie szkliwa i mniej świeżych ubytków próchnicowych. Czyli zdrowo jest żuć gumę, ale nie dłużej niż 5 minut po posiłku, nie pomiędzy, albo zamiast.

Ponadto jeżeli żucie staje się nawykiem towarzyszącym nam przez większą część dnia, to staje się tzw. parafunkcją, która podobnie jak zgrzytanie zębami (lub nerwowe nagryzanie przedmiotów, np. ołówka) dla naszego narządu żucia obojętna nie jest. Prowadzi do przeciążenia stawu skroniowo-żuchwowego, który ma być aktywny tylko podczas aktu żucia, czyli podczas posiłków, a nie przez cały dzień (w przypadku nałogowych przeżuwaczy gumy). W konsekwencji dochodzi do przerostu mięśnia odpowiedzialnego za przywodzenie żuchwy, czyli żwacza oraz do szybszego starcia powierzchni żujących zębów bocznych i brzegów siecznych zębów przednich. Starcie zębów wymaga ich odbudowy w gabinecie dentystycznym ze względu na ich zaburzoną estetykę oraz z uwagi na to, że ścieranie zębów bocznych jest kompensowane zmianami adaptacyjnymi w stawach skroniowo-żuchwowych. Stawy te posiadają niezwykle skomplikowaną budowę i pozostają w ścisłym związku z kondycją naszego zgryzu. Dlatego właśnie parafunkcje w obrębie jamy ustnej odbijają się niekorzystnie na stawach. A nałogowe żucie gumy do takich parafunkcji należy. W przypadku wystąpienia dolegliwości bólowych w obrębie głowy, a szczególnie skroni, a także „trzasków” podczas ruchów żuchwy, można stwierdzić zaburzenie w opisywanym stawie, które należy leczyć u dentysty.

Jeśli chodzi o wpływ przewlekłego żucia na funkcję dalszych części przewodu pokarmowego, czyli sugerowane nasilenie zapadalności na chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy, to nie jest to prawda. Początkowo żucie może nieco zwiększyć ilość soku żołądkowego, jednak inne mechanizmy kompensacyjne proces ten wyrównują. Sam ruch żucia nie wystarczy do rozpoczęcia fazy trawienia, w której najpierw dochodzi do wzrostu wydzielania soku żołądkowego. Muszą być jeszcze inne czynniki, takie jak widok i zapach jedzenia, sama świadomość, że spożywamy jakiś pokarm. Sam ruch żuchwą nie wystarczy. Mieszkańcy Andów przewlekle żują liście koki, a śląscy górnicy dawniej żuli całą dniówkę tytoń. U żadnych z wyżej wymienionych nie obserwujemy zwiększonej zapadalności na chorobę wrzodową żołądka ani dwunastnicy. Patogeneza tych chorób jest inna, zdecydowanie bardziej złożona. Podręczniki gastroenterologii nie wymieniają żucia gumy jak jednej z przyczyn wymienionych chorób.

No i pozostaje nam ocena wpływu słodzików na ogólną zachorowalność ludzi. W oparciu o aktualną wiedzę i badania epidemiologiczne, toksykologiczne prowadzone na świecie, na dzień dzisiejszy możemy śmiało powiedzieć,  że sztuczne słodziki nie są szkodliwe. Nie ma takich prac naukowych, które pokazałyby na dużej ludzkiej populacji, że substancje te są rakotwórcze. Co więcej, wytyczne tworzone przez specjalistów diabetologów zalecają słodziki w umiarkowanych ilościach w diecie pacjentów chorych na cukrzycę. U nich właśnie konsekwencje zdrowotne stosowania białego cukru (sacharozy) są dużo gorsze w porównaniu do ewentualnej szkodliwości słodzików. Oczywiście możno wysuwać teorie spiskowe dotyczące wpływu producenta słodzików na EFSA i FDA, ale myślę, ze jest to mało prawdopodobne. Pamiętajmy jednak o tym, że to, co spożywamy na co dzień i w najbliższych tygodniach, miesiącach nie musi dawać objawów choroby. Ale co będzie za 50, 70 lat naszego życia, gdy dzięki dobrej opiece medycznej dożyjemy późnej starości? Pamiętajmy, że takiej wieloletniej gwarancji, że jakaś substancja nie jest toksyczna przy konsumowaniu jej przez ponad pół wieku, nie da nam ani EFSA, ani FDA, ani nikt inny. Jedynie nasz własny zdrowy rozsądek, jak zwykle da na szansę przeżycia. Dlatego żujmy gumę po 3-4 codziennych posiłkach przez 5 minut, a żwacz nam nie przerośnie, stawy skroniowo-żuchwowe nie zużyją się, zęby będziemy mieli zdrowsze, wrzodów na pewno nie dostaniemy, a aspartam też nam nie zaszkodzi. Umiar Panowie. I Panie.

Na koniec link do bardzo ciekawego artykułu naukowego z tego roku, który mówi, że przeciętny amerykański grubas będzie miał więcej korzyści z używania słodzików dla zapewnienia sobie komfortu odczuwania słodyczy, niż z używania wysokokalorycznego białego cukru, który wywołuje u niego otyłość, która w końcu go zabije.

 http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=Position%20of%20the%20Academy%20of%20Nutrition%20and%20Dietetics%3A%20use%20of%20nutritive%20and%20nonnutritive%20sweeteners.